Mój pierwszy, dwudziesty czwarty Pol’and’Rock

Niegdyś Przystanek Woodstock teraz Pol’and’Rock Festival, jednocześnie mój pierwszy większy festiwal. Na kartach mojego życia zapisały się nowe przeżycia. Zawsze chciałem potwierdzić na własnej skórze czy te plotki na temat wydarzenia są prawdziwe. Po pierwsze liczba uczestników wg. raportów Policji w szczytowym momencie szacuje się na 250 tys. uczestników, za to organizatorzy mówią o nawet 700 tysiącach!!! Hah nie mam porównania, tylko mogę powiedzieć, że w najbardziej ruchliwych dniach chodziło się przez pasaż handlowy pełen ludzi, pełen!!! A kolejki do czegokolwiek… najdłuższe mogły być do Lidla… bywały przynajmniej kilkunastominutowe, kolejna sprawa przeżyć w namiotowych warunkach tydzień nie jest czymś przyjemnym, aczkolwiek rekompensują to festiwalowe wspomnienia 😀 .

Upały

Dobra może trochę konkretów. Prawda to były upalne dni, ale zawsze można było liczyć na uczestników, że zostanie się oblanym z pistoletu na wodę bądź spryskiwacz najprzyjemniejsze uczucie w taki dzień, aczkolwiek często bardzo niespodziewane. Uczestnicy również momentami oddają nieotwarty alkohol w ręce potrzebujących, więc nie ma specjalnej biedy. Co prawda momentami kolejki pod prysznic, po piwko czy jedzonko były wkurzające, jeżeli spieszyłeś się na pewien koncert (do tego wrócę później), dlatego trzeba było odkładać dodatkowe 20 minut na owe sprawy.

Brudstock

Zawsze pytałem się dlaczego ,,brudstock”??? Teraz chyba już wiem… W pewnych momentach piasek z pod koncertowych scen poruszany przez zabawę uczestników był tak ogromny, że idąc pasażem handlowym pełnym ludzi, miałem wrażenie, że jestem gdzieś na terenie postapo. Słyszałem wcześniej o tym, ale nie wierzyłem, że to może tak doskwierać, poza tym warunki higieniczne lekko mniejsze niż na jakie sobie pozwolimy, gdyż nie da się po prostu przez cały czas myć, gdy się, choć lekko ubrudzimy, aż wszystko się kumuluje i wyjeżdżamy z wooda ochlapani błotem i z piaskiem we włosach :p (jakby to komuś przeszkadzało).

Pokojowy Patrol

Opieka nad uczestnikami jest elegancka, Pokojowych Patroli było jak mrówek od potrzeby i bardzo dobrze tam, gdzie głupota przejmuję kontrolę nad rozumem, tam zawsze taki patrol będzie potrzebny. Także pomoc pod sceną była świetnie zorganizowana, gdy ktoś zasłabł, od razu była wzywana pomoc, uczestnicy koncertu wspólnie robili odstęp od poszkodowanego, zaraz potem przychodziło więcej Patrolu do pomocy i ten moment, kiedy osoba wstaje o własnych siłach… wspaniałe uczucie a nagrodą jest więcej dobrej zabawy.

Muzyka

Główny powód, dla którego się tam jedzie prawda? Haha natłok atrakcji uniemożliwił mi pobyt na wszystkich, na jakie chciałem pójść. Aczkolwiek te, na których byłem w większości przypadków były mega profesjonalne i atrakcyjne.

Środa


W Pokojowej Wiosce Kryszny (polecam tamtejsze orientalne papu, chociaż najlepiej jedno na dwie osoby, super duże porcje) byłem na kilku koncertach między innymi pierwszy raz na zespole M.O.R.O.N. grupie post hardcorowców, którzy idealnie rozpoczęli wooda, co prawda z zastępczym wokalistą, ale Zaniu dał radę, chłopaki skopali tyłki na dzień dobry, ponadto przywieźli ze sobą kilka koszulek, które rozrzucili w publiczność ^^. Wieczorem zdążyłem również na Warbell na którym być nie planowałem, aczkolwiek cieszę się, że mi się udało, bo zespół naprawdę daje czadu, jeżeli chodzi o granie na żywo. Pozdrawiam dziewczynę, z którą wymieniłem pałeczkę na kostkę 😉 Mam nadzieję, że zrobiłaś piękny żyrandol z pałeczek. Po nich na scenie pojawił się The Unguided, ich melodyjne brzmienie połączone z brutalnym growlem wokalisty daje mega efekt… tylko mam żal, że tak słabo było go słychać, aczkolwiek całokształt bendu dał wystarczającą rozrywkę publiczności.


Czwartek


Następny dzień zacząłem od Testera Gier, który z powodu choroby ominął mnie w Białymstoku, chłopaki grają niesamowicie charyzmatycznie, po nieprzychylnej opinii mojego kolegi na temat zespołu oraz słabym coverze Power Rangers’ów miałem poważne wątpliwości co do koncertu na żywo, na szczęście obawy były całkowicie zbyteczne, następnym razem chętnie wydam pieniądze na bilet. I tak mamy nareszcie Dużą Scenę, pierwszą dużą festiwalową scenę w moim życiu emocje ogromne a na scenie zespół Alestorm byłem od tytułowego utworu, czyli naprawdę sporo usłyszałem, publika bawiła się na całego. Wokół widać ludzi poprzebieranych za Kapitana Jacka Sparrowa z Piratów z Karaibów po prostu cudnie. Podczas wolniejszych utworów wokalista kazał nam siadać i wiosłować na raz i na dwa. Zapamiętałem też najbardziej srogą ścianę śmierci, na której byłem na utworze Captain Morgan’s Revenge, duże rozsunięcie spartański wrzask, coraz głośniejszy i nagle dziesięć osób znalazło się pode mną, i dziesięć osób znalazło się nade mną, brak czucia w nogach oraz brak oddechu… WARTO BYŁO!!! Z pół minuty leżeliśmy w bezruchu i czekaliśmy, aż ludzie zluzują ścisk. Hahaha będzie co wspominać.


Piątek


Następny koncert to był dopiero Nocny Kochanek następnego dnia, zespół jak to Jurek Owsiak dobrze stwierdził stworzony, by grać na Woodstocku, zagrali świetnego seta, w którym nie mogło zabraknąć nowości, takich jak Dr. Ongal, po raz pierwszy na żywo Tribjut oraz po raz pierwszy pokazany publicznie Czarna Czerń. Po polskim Księdzu Judaszu przyszedł czas na oryginał, legendę Judas Priest! Dziadki pffe… w tych skorupach wciąż płynie diabelsko młoda krew, zabrali nas na podróż przez ponad 40 lat historii ich twórczości, pogo nie było zbyt wielkie, bo myślę sobie, że każdy chciał dobrze odczuwać zagrane utwory, by zachować je dobrze w pamięci na dłuuuugo. Jeszcze tej samej nocy zagrało Arch Enemy, pierwszy raz usłyszałem, jak wypowiada to wokalistka na żywo i zostałem wyprowadzony z błędu; to jest ,,Arcz”, a nie ,,Ark” i sprawa rozwiązana XD. Ale wracając do koncertu, zespół zagrał wedle swojej standardowej setlisty największe klasyki to było coś pięknego widzieć tak utalentowaną krzykaczkę oraz świetnych, obracających palcami po strunach gitarzystów.


Sobota


Ostatni dzień rozpocząłem od ładowania telefonu, ciepłego i ciepłego posiłku oraz przeczekania w kolejce po piwo… przestałem w niej stanowczo za długo, ledwo doszedłem do połowy, a już słyszę, że Hope gra na dużej scenie. Wewnętrzne ciśnienie i duchota w kolejce dały się we znaki, ale w końcu po prawie 20 minutach czekania udało mi się dojść i wreszcie mogłem pobiec pod dużą scenę, gdzie odbywało się prawdziwe pogo w błocie. Chłopaki naprawdę dobrze czują się na scenie a ich muzyka, całkowicie do mnie trafia, tylko żałuję, że nie byłem od początku tak jak i, że ominął mnie ich koncert w białym jakiś czas temu, kto wie może tym razem specjalnie gdzieś się na nich wybiorę. Po wycieczce do TESCO po małe zaopatrzenie poszedłem prosto na koncert Soulfly, ominęły mnie może z dwa kawałki. Klimat, jaki Max Cavalera tworzy na scenie, to jest coś niezwykłego. Były motywy do wspólnego skakania, klaskania, krzyczenia na ,,Ole Ole Ole Ole Soulfly Soulfly”, ,,Blood Fire War Hate“ czy ,,On and on and on and on” na piosence ,,Babylon”. Max również w ten dzień miał urodziny, dlatego wszyscy zaśpiewaliśmy wielkie Sto Lat. Na koniec widziałem w oddali, przechodząc obok Sceny Lecha ZENKA grającego w stroju jakiegoś różowego zwierzaczka 😀 Byłem też chwilowo na Ga Ga Zielonych Żabkach i trochę nie mam porównania, aczkolwiek wrażenia wyniosłem jak najbardziej pozytywne z tej brudniejszej części polskiego punka, o ile przeczytałem, że wykonują też coś na wzór reggae, to nie trafiłem akurat na te kawałki.


Podsumowanie


Najpiękniejszy festiwal świata? Hell yeah!!! Brakuje mi tak pozytywnej atmosfery na co dzień, zorganizowania dla dobra, życzliwości innych ludzi, ale daje to też pewną nadzieję na lepsze jutro. W jednym miejscu ludzie potrafią być dla siebie mili bez wyjątków, jak to określiłem, przynoszą ze sobą całe gówno swojego życia, by tu pokazać się od lepszej strony, co dowodzi to, w jaki kreatywny sposób woodstokowicze podchodzą do tworzenia wiosek, wychodzą na ulicę w pięknych strojach wykonanych własnoręcznie, chociażby z puszek od piwa, chcą się przytulać i uśmiechać. Dla takiego wydarzenia warto znosić trudy życia. ,,Peac Love & Rock’n’Roll”



Darth Shadow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *