Recenzja płyty White Highway – Hittin’ The Road

White Highway to reprezentanci nieco zapomnianego gatunku – glam rocka. W Polsce taka muzyka praktycznie nie istnieje, dlatego od czasu wydania EP-ki „City Lights” z 2017 roku czekałem na album długogrający od tej grupy.

Jednak „Hittin the Road” przykuwa uwagę jeszcze zanim włożymy krążek do odtwarza. Okładka przedstawia zespół na Cadillacu w komiksowej, ręcznie rysowanej stylistyce, która z daleka rzuca się w oczy. Ryk silnika tego charakterystycznego dla lat 80-tych auta rozpoczyna magiczną podróż.

Już od pierwszych dźwięków „I Wanna Rock Your Love” mamy do czynienia z ejtisowym rockiem najwyższej próby. Fani takiej muzyki bez trudu odnajdą inspirację takimi zespołami jak Whitesnake, Bon Jovi, Scorpions, Van Halen, Dream Theatre, a nawet Deep Purple.

Każdy z utworów charakteryzuje się mocnymi riffami i zwrotkami, melodyjnymi refrenami oraz solówkami od duetu Paweł Gromadzki – Mirek Skorupski. Popisy gitarzysty charakteryzują się dzikością i technicznymi ozdobnikami. Z kolei te od klawiszowca są dużo bardziej melodyjne, a zarazem nieprzewidywalne. Niejednokrotnie syntezatory udają drugą gitarę elektryczną, przez co jesteśmy świadkami typowego pojedynku na solówki, by za chwile cofnąć się do roli tła, gdzie sprawdzają się m.in. jako ejtisowe chórki. Całość uzupełnia wyrazista sekcja rytmiczna, nad którą piecze sprawują Michał Dybus i Tomek Sobieszek.

„Hittin’ The Road” to swoisty the best of podsumowujący 5 lat działalności White Highway, który w tym czasie nagrał sporo kompozycji, z czego część możemy znaleźć na tej płycie(a kilka z nich pojawiło się także na EP-ce „City Lights”). Każda z tych piosenek jest potencjalnym hitem koncertowym i niezwykle trudne jest odnalezienie najmocniejszego i najsłabszego fragmentu krążka. Dużo łatwiej jest wskazać najbardziej wyróżniające się kawałki.

Do takich należą przede wszystkim dwie najstarsze kompozycje – „You Get Stuck On Me” i „Here I Am” stworzone przez założycieli zespołu – Piotra „Dudi” Dudkowskiego i Mirka Skorupskiego. Pierwsza z nich to mieszanka progresywnego i klasycznego rocka z lat 80 – tych. Po raz pierwszy „You Get Stuck On Me” został zaprezentowany w 2014 roku i jest świetnym przykładem na to, jaki progres zrobili muzycy White Highway, aby stworzyć własnego brzmienia.

Singiel trwa tyle samo co otwierający album „I Wanna Rock Your Love”, jednak odróżnia go bardziej rozbudowaną strukturą. Najpierw utwór rozpoczyna się akustycznym motywem łudząco podobnym do intra „Highway Tune” Grety Van Fleet, lecz po chwili wstęp przeradza się w syntezatorową plejadę dźwięków obecną w aktualnym brzmieniu kapeli.

„Here I Am”jest pierwszym opublikowanym utworem przez White Highway w 2013 roku . To progresywna, melancholijna power-ballada, która przeplata metalowy ciężar, muzykę klasyczną z musicalowym budowaniem napięcia. W odróżnieniu od pozostałych utworów nie posiada ona chwytliwego refrenu, ponadto przez swój długi czas trwania wymaga kilkukrotnego przesłuchania. Dokładając do tego emocjonalny tekst otrzymujemy przepiękną kompozycję, która pozostawia po sobie wyraźny ślad w pamięci. Ciekawostką jest fakt, że w „Here I Am” partię skrzypiec zarejestrował Michał Jelonek.

Umieszczając na swoim debiutanckim albumie piosenkę, pt. „Free Fallin’” White Highway pomyślało o słuchaczach ceniących sobie bardziej skondensowaną formę . Jest to łagodny numer hołdujący balladom Whitesnake, przy którym można się zrelaksować, rozmarzyć i zatęsknić za wakacyjną miłością.

To właśnie w „Here I Am” i „Free Fallin’” frontmanka zespołu prezentuje pełnie swoich możliwości. Chociaż nie brakuje pięknie śpiewających dziewcząt, większość z nich stara się być kolejną Beyonce, Edytą Górniak czy Whitney Houston. Natomiast Katarzyna Bieńkowska nikogo nie udaje, posiada świadomość własnych możliwości i bez problemu odnajduje się w różnych stylistykach. Raz jest drapieżną rockową buntowniczką, chwilę później pełną seksapilu uwodzicielką, by ostatecznie uspokoić słuchacza łagodnym, anielskim głosem. Moim zdaniem wokalistka White Highway może stać się nową Wandą Kwietniewską czy Beatą Kozidrak.

White Highway kazało długo czekać na swój debiutancki krążek, ale otrzymany materiał w pełni rekompensuje poświęcony czas. „Hittin’ the Road” to kawał dobrego rockowego grania, które pokazuje, że w Polsce wciąż są zespoły potrafiące grać rasowy klasyczny, ejtisowy hard rock i zasługują na większe zainteresowanie i odpowiednią promocję. White Highway jest tego doskonałym przykładem.

Recenzja : Grzegorz Cyga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *