Relacja z koncertu Paul McCartney 3.12.2018 KRAKÓW

„…And in the end
The love you take
Is equal to the love you make.”

Kiedy pięć lat temu Paul McCartney po raz pierwszy odwiedził nasz kraj, trudno było przypuszczać, że będzie Go można usłyszeć w Polsce raz jeszcze… Wiadomość dotarła do nas pięknego, lipcowego dnia niedługo po koncercie The Rolling Stones w Warszawie. Wydawało się, że 8 lipca 2018 roku nad Wisłą odbędzie się najważniejszy koncert roku, jednak ten najważniejszy był dopiero przed nami…W tym roku Paul skończył 76 lat, ale sądząc po Jego aktywności, przejście na muzyczną emeryturę jeszcze długo mu nie grozi. Trasa koncertowa Freshen Up, która potrwa jeszcze w 2019 roku obejmuje m.in. koncerty w Japonii, USA, Kanadzie, Ameryce Południowej i Europie. Poprzedziło ją wydanie, 17 solowego w dorobku Paula, doskonałego albumu „Egypt Station”. Jak było w Krakowie? Dla tych, którzy uczestniczyli już wielokrotnie w koncertach Paula, było…jak zawsze – doskonale! Jak zawsze koncert trwał prawie trzy godziny, repertuar obejmował utwory z repertuaru Beatlesów, Wings, solowych dokonań Paula. Jak zawsze nie zabrakło dedykacji dla tych, którzy odeszli: Johna, George’a, producenta Beatlesów George’a Martina. Jak zawsze grał na gitarze, na tej (!) gitarze basowej, ukulele, pianinie, fortepianie, jak zawsze posługiwał się językiem ojczystym, kraju w którym koncertuje – język polski w wykonaniu Paula jest…przeuroczy! Muzyczna, sentymentalna, pełna energii, profesjonalizmu podróż w czasie, łącząca kilka pokoleń…Móc słuchać i patrzeć na  Paula po raz 11 z perspektywy barierki  było magiczne, zawsze jest…i zawsze ma się wrażenie, że ten koncert jest tym pierwszym…

Na czym polega fenomen Jego muzyki i koncertów, dlaczego bilety na Jego koncerty znikają w minuty i czasami dostanie ich graniczy z cudem, dlaczego fani wciąż nie mają dość? Paul czerpie ogromną radość z uprawiania muzyki, z koncertowania, z kontaktu z fanami, we wszystkim co robi jest szczery i po prostu kocha to co robi, wiek chyba nie ma dla niego większego znaczenia, bo wciąż zachowuje duszę dwudziestolatka i…”Let it Be” dla fanów, dla nas wszystkich…Swój koncert zakończył polskim „na razie! see you next time” …Trzymamy za słowo Paul! Do zobaczenia! ps. a dla tych, którzy nie chcieli czekać zbyt długo, za dwa dni zagrał w Wiedniu 😉

Relacja : Dorota Golebiowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *