Koncert 1965, Highfly i Sixty’Sin w klubie 2 Koła – relacja

Klimatyczny klub, publika tłocząca się pod malutką sceną, głośna rockowa muzyka. W ostatnią sobotę, za sprawą zespołów Highfly, 1965 i Sixty’Sin, warszawski pub 2 Koła cofnął się w czasie o ponad dekadę, do czasów kiedy nawet małe koncerty słabo znanych kapel gromadziły tłumy, a piwo na barze kosztowało 5 złotych.

 

Wieczór otworzył zespół Sixty’Sin, grający w stylu przywodzącym na myśl lata 50. i 60. XX wieku, ale jednocześnie nie polegający tylko i wyłącznie na nostalgii za epoką kin dla zmotoryzowanych. Warszawski kwartet brzmiał jak połączenie ZZ Top i Elvisa Presley’a. Porównanie z królem rock and rolla jest tutaj na miejscu nie tylko ze względu na fryzurę frontmana Sixty’Sin, ale także ze względu na łańcuszek wielbicielek zgromadzonych w pierwszym rzędzie w czasie występu grupy.

 

Jako drudzy wystąpili 1965. Na kilkadziesiąt minut malutka scena klubu zamieniła się w estradę godną takich gigantów hard rocka z lat 70. i 80., jak Aerosmith czy Guns N’ Roses. Szczególną uwagę zdradzał gitarzysta prowadzący, który lekcje prezencji scenicznej pobierał chyba u samego Angusa Younga. Podsumowując występ zespołu 1965 wypada dodać, że publiczność zażądała bisu i zaczęła skandować “napierdalać!”, niczym na garażowych thrash metalowych koncertach z minionej dekady. 

 

W rolę gwiazdy wieczoru wcielił się zespół Highfly, który swoimi ciężkimi riffami inspirowanymi z jednej strony Alice In Chains, a z drugiej kalifornijskim Kyussem, zabrał publiczność na odlotowy stonerowy trip i podróż w czasie do lat 90. Nastroju dopełnił unoszący się ze sceny dym i oldschoolowa abażurowa lampa stojąca pomiędzy wzmacniaczami. W czasie występu Highfly publika rozkręciła się już na tyle, że zainicjowano pogo – również rzadko spotykane ostatnio na małych koncertach.

 

W czasach, gdy od muzyki gitarowej większa popularnością cieszy się muzyka klubowa, impreza w 2 Kołach dowodzi, że rock and roll jeszcze nie umarł, a nawet mało jeszcze znane zespoły, jak 1965, Highfly czy Sixty’Sin, w rozkręcaniu koncertowej zabawy w niczym nie ustępują dużym graczom. Kto wie – może już niedługo sami się nimi staną?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *