Juwenalia Gdańskie – Relacja !!!

Juwenalia Gdańskie są imprezą, która w przeciągu ostatnich kilku lat ewoluowała z mniejszych wydarzeń organizowanych przez samorządy uczelni w kilkunastogodzinną muzyczną ucztę, powstałą przy współpracy wszystkich gdańskich uczelni.
Na 7 scenach wystąpiło ponad 30 artystów, dzięki czemu każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Był rock, metal, alternatywa, pop, hip-hop, reggae i elektronika. Ta różnorodność przyciągnęła nie tylko studentów, ale wszystkich miłośników muzyki. Pod scenami wspólnie bawiły się całe rodziny, młodzież, dojrzali fani i seniorzy. Koncerty najbardziej znanych gwiazd odbywały się na Placu Zebrań Ludowych – miejscu, które każdy
Gdańszczanin kojarzy z letnimi wydarzeniami muzycznymi. Pozostałych artystów ugoszczono na mniejszych scenach rozlokowanych na terenach postoczniowych. Niektóre koncerty cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Bitamina przyciągnęła pod scenę tylu fanów, że nie każdy miał szansę wejść na teren imprezy. Tak samo nie każdy mógł zobaczyć wszystkie interesujące go zespoły, bo koncerty czasowo nakładały się na siebie, a odległości między niektórymi scenami były spore. Mimo tego, większość widzów jest zadowolona z organizacji i pomysłu, by na jeden dzień stworzyć w Gdańsku muzyczne miasteczko.
Razem z pozostałymi widzami wędrowałam między scenami, przyciągana coraz to innymi dźwiękami. W tej różnorodności spotkałam trzech artystów, którzy zatrzymali mnie pod sceną na dłużej. Najpierw Lady Pank zahipnotyzowali mnie swoimi ponadczasowymi tekstami i melodiami, które dobrze znam. Mimo że już kilkukrotnie widziałam ten zespół na scenie, każde kolejny raz jest tak samo niezwykły.
Potem Bovska zabrała mnie do swojego trochę romantycznego i abstrakcyjnego świata. Przeżyłam zakochanie w windzie, na głowie urósł mi kaktus, a do ukochanego powędrowałam wysłana paczką priorytetową. Koncert Bovskiej był połączeniem słodkiej dziewczęcości i
elektronicznego szaleństwa, które zabrało mnie w zupełnie nowe muzyczne sfery.
A na koniec Krzysztof Zalewski porwał nie tylko mnie, ale cały tłum do wspólnej zabawy i tańca. Na scenie czuł się doskonale, a wielotysięczna publiczność tylko dodawała mu skrzydeł. I choć teksty jego utworów nie zawsze niosą łatwą treść, zaprezentował ją w taki sposób, że koncert doskonale wpasował się w juwenaliowy nastrój.

Podsumowanie tegorocznych gdańskich juwenaliów mogę zawrzeć w jednym zdaniu: mam nadzieję, że przyszłoroczna edycja będzie równie udana.

Relacja : Ewa Kuta

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *