Recenzja Płyty Zespołu Voda – Parallaxis

Voda na żywo smakuje najlepiej

I stało się! Krakowskie trio Voda, pomimo trudnego dla branży okresu pandemicznego, wydało koncertowy album. „Parallaxis” to dwupłytowe wydawnictwo (CD i DVD) będące zapisem koncertu, który odbył się w Dworku Białoprądnickim w Krakowie.

Kto wychował się na takich albumach jak „Made in Japan” „Uriah Heep Live” czy „The Song Remains the Same” zgodzi się, że historia muzyki rockowej bez płyt koncertowych byłaby znacznie uboższa. To właśnie tego typu krążki dopiero w pełni oddawały potencjał i energie dziś już legendarnych zespołów.  

Dlatego kiedy po raz pierwszy usłyszałem Vodę w lubelskim Rider’s Pubie wiedziałem, że ta grupa zasługuje na swój album live. Ich występy to specyficzne muzyczne misteria łączące bluesa, hard rock, jazz i psychodele. Potwierdzi to każdy, kto chociaż raz był na koncercie krakowskiej formacji. Zespół nigdy nie pozwala sobie na „odgrzewanie kotletów” i granie według utartych schematów. Setlista zawsze jest pełna niespodzianek, a podczas wykonów nie brakuje improwizacyjnych odlotów. Parallaxis” jest tego najlepszym przykładem.

Na krążku znalazły się głównie utwory z ostatniego albumu „Amphibia” (otwierający koncert energetyczny „Turnin Around”, „Nine Lives” dedykowany Chrisowi Cornellowi czy „Modern d-grayed” odwołujący się do powieści Oscara Wilde’a „Portret Doriana Graya”).

Oczywiście na „Parallaxis” nie mogło zabraknąć też dobrze znanych kawałków z debiutanckiego „Onerare” („Tame the Time”, „SOS”, czy jeden z moich ulubionych numerów grupy „Trojan”).

Jak już wspominałem, występy Vody zawsze wypełnione są muzycznymi niespodziankami. W koncertowej setliście znalazł się m.in. utwór „Prisoners of mind”, który Radek Kopeć skomponował kilkanaście lat temu podczas pobytu w Londynie, a którego na próżno było szukać do tej pory na oficjalnych wydawnictwach.

Kolejne perełki to dwie kompozycje z czasów grupy Colt, która niejako była poprzedniczką Vody. „So hard” i „Time to fly” z ich repertuaru dodają koncertowi ostrego pazura. Zwłaszcza „So hard”!

Największym jednak dla mnie pozytywnym zaskoczeniem jest wykonanie cudownego „Empathy” z udziałem fortepianu, za którym zasiadł Radek Kopeć. Ta aranżacja jest wręcz uzależniająca i będzie mi jej brakować na innych koncertach grupy.

Równie ciekawie prezentuje się „Amfibius” z Mikołajem Spendlem na wokalu i z kontrabasem, do którego ciekawe solo na gitarze zaprezentował perkusista Łukasz Piekarniak. Ta wersja jest niejako ucieleśnieniem hasła grupy „Three makes a Perfect Whole”.

Album CD zamyka, to na co zawsze czekają fani zespołów, czyli nowy utwór. „No other way” doskonale ukazuje w jakim kierunku grupa chce podążać. Muszę szczerzę przyznać, że jest to ścieżka na którą chętnie wkroczę wraz z krakowskim trio.

Recenzja : Damian Stępień

Voda: premiera albumu "Parallaxis" - MLWZ.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *