Recenzja: Płyty Kwiat Jabłoni – “Mogło Być Nic”

Kojarzycie to uczucie, kiedy po długim marszu w górach weźmiecie łyk wody? Orzeźwienie połączone z ulgą i radością. Tym właśnie był dla polskiej sceny muzycznej debiutancki krążek Kwiatu Jabłoni. Choć to właśnie cały album stał się wyznacznikiem rodzącej się marki, rozpoznawalność rodzeństwa Sienkiewiczów eksplodowała po wrzuceniu do sieci teledysku do piosenki “Dziś późno pójdę spać”. Od tamtej pory niezwykły duet dryfuje niczym najzdolniejszy surfer na fali niesłabnącej popularności.

O ile wejście na rynek muzyczny Kwiatu Jabłoni porównać można do nagłego wybuchu, o tyle utrzymanie się na szczycie w glorii chwały jest niełatwym, długotrwałym zadaniem. Swoistym “sprawdzam” w życiu artysty jest zazwyczaj druga płyta. I właśnie tym liczebnikiem opisać możemy wydany 5 lutego album “Mogło Być Nic”.

Czy zawarty na nim materiał spełnił niemałe oczekiwania wszystkich, którzy z olbrzymią niecierpliwością odliczali dni do pojawienia się wydawnictwa na sklepowych półkach? Przynajmniej część odpowiedzi na tak postawione pytanie znajdziecie poniżej.

Przede wszystkim mówiąc o nowym albumie Kwiatu Jabłoni, musimy zauważyć rozbudowanie brzmienia zespołu. Oprócz pianina i mandoliny premierowy materiał dźwiękowo ozdabiają dodatkowe instrumenty. I choć na początku ciężko dostroić się do przełamania dotychczasowej minimalistycznej formy duetu, po każdym kolejnym odsłuchu nowego albumu wspomniana mozaikowatość dźwięku staje się niebagatelnym atutem. Tak ukształtowany materiał może bowiem działać jak magnes przyciągający nowych fanów. A rozstrzał pod tym względem na “Mogło Być Nic” jest całkiem spory. Usłyszymy tu nie tylko folk i alternatywną muzykę akustyczną, ale także elementy jazzu czy nawet country.

Niezależnie od tego w którą stronę ugnie się dźwiękowa chorągiewka Kwiatu Jabłoni, grupa i tak zachowuje autentyczność, nie zapominając przy tym o swoich korzeniach. Wciąż to tandem mandolina-pianino buduje brzmienie zespołu, będące haustem powietrza dla zdyszanej polskiej sceny muzycznej.

Jeśli chodzi o mnie, to dużo bardziej przypasowała mi pierwsza część albumu. Piosenki takie jak “Mogło Być Nic”,  “Drogi Proste” czy “Kometa” to murowani faworyci do znalezienia się w gronie 100 najlepszych polskich piosenek 2021 roku.

W okolicach kawałka “Zacznijmy od zera” płyta na chwile staje się mniej przystępna. Można to nazwać delikatną zadyszką albo bardziej wymagającym dźwiękowym tłem. “Bankiet” i “Wyjście z bankietu” to kolejne propozycje skierowane raczej do nieprzypadkowych słuchaczy, a konkretniej do wielbicieli muzycznej improwizacji. Słychać tu silną inspirację jazzowymi rozwiązaniami. Na szczęście Kasia i Jacek w odpowiednim momencie sięgają po wentyl w postaci piosenki “Przezroczysty Świat”. Co zaskakujące, utwór puszcza oczko w stronę muzyki tanecznej, zachowując przy tym fason. Choć takiego bassu w swoich piosenkach nie powstydziłaby się nawet Dua Lipa. Na do widzenia otrzymujemy jeszcze dobrze już ograny kawałek “Idzie zima”, który przy obecnej scenerii za naszymi oknami zyskuje drugie życie.

Najlepsze piosenki na “Mogło Być Nic”:

Mogło Być Nic 

Tytułowy singiel uświadamia nam,  że w dzisiejszych czasach bardzo często zapominamy o docenianiu najprostszych rzeczy. Największym atutem tej kompozycji jest refren, który uderza w naszą świadomość niczym lewy sierpowy bokserskiego mistrza. Oj dobrze się tego słucha.

Drogi Proste 

Melodia rodem z muzyki country. Fenomenalny rytm skojarzył mi się z czołówką słynnego serialu z dawnych lat o nazwie “Bonanza”. Jak dla mnie to jedna z najlepszych premierowych propozycji rodzeństwa Sienkiewiczów. Wisienką na torcie jest tu wyśmienita, soczysta solówka Jacka na mandolinie. Na takie kompozycje Kwiatu Jabłoni czekałem!

Kometa 

Odkąd pewnego słonecznego popołudnia 2018 roku miałem okazję usłyszeć “Kometę” na żywo, jestem wielkim fanem tej propozycji. Każdy element zazębia się tu jak najsolidniej wykonane klocki. Liryczne zwrotki, zapamiętywalny refren, wpadająca w ucho linia melodyczna. Bez dwóch zdań najpiękniejsza kompozycja na płycie.

Idzie zima 5/5

Wydawnictwo “Mogło Być Nic” zamyka piękna zimowa propozycja, która świetnie sprawdzi się nie tylko w okresie świąt. Jej delikatność i melodyjność zasługuje na wielkie słowa uznania. Jest to przyjemny numer posiadający ten wyjątkowy bożonarodzeniowy klimacik, który osładza nam to, co dzieje się o tej porze roku za oknem.

Czy “Mogło Być Nic” to polska płyta roku 2021? Tego nie możemy jeszcze przesądzać, ale idę o zakład, że jest to tegoroczna ścisła czołówka. Jedno już teraz jest pewne. Kasia i Jacek nie mają czego się wstydzić. Poprzez rozdźwięk brzmienia poszczególnych fragmentów wydawnictwa rodzeństwo podjęło pewne ryzyko, które jednak przy zdolnościach twórczych rodzeństwa Sienkiewiczów nie miało prawa zakończyć się kompletną klapą. “Mogło Być Nic” to płyta, która choć ma parę niezbyt porywających momentów, w zdecydowanej większości czasu trwania wywiera na słuchaczu bardzo pozytywne wrażenia. Test drugiego albumu został zatem zdany na bardzo dobrą ocenę. Nie waham się zatem podtrzymać swojego zdania, że Kwiat Jabłoni to ewenement na skalę (przynajmniej) naszego kraju. Ich styl, klasa i zegarmistrzowska precyzja w doborze dźwięków przemówiły do serc i umysłów odbiorców w kraju w którym nierzadko dominują na szybce sklejone rymy z nutką rodzimej odpowiedzi na disco. A to już mówi samo za siebie.

Warto dodać, że w tym momencie “Mogło Być Nic” to najlepiej sprzedający się album w salonach sieci Empik.

Recenzję piosenka po piosence albumu “Mogło być nic” znajdziecie na moim blogu:

Recenzja : Galaktyka Muzyki – Blog Muzyczny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *