Recenzja Płyty The Analogs – “CHWDP

Pandemiczny rok 2021 jest, przekornie, dobrym czasem dla fanów muzyki.
Choć brakuje nam koncertów, to muzycy zamknięci w domach, za to uzbrojeni w Internet prężniej pracują nad nowymi nagraniami i podkręcają cykl wydawniczy. Pozamuzyczne tematy krajowe i światowe dobitnie uzmysławiają nam, że punk is NOT dead i powodów do kontestacji niestety dalej nie brakuje.
I w ten sposób doczekaliśmy się nowych płyt klasyki rodzimego punk rocka – choć z różnych czasów i generacji, to z podobną siłą i zaangażowaniem krytykujących nową i starą rzeczywistość.
Oto kilka miesięcy po ‘Kłamstwo to nowa prawda’ Dezertera i kilka lat po nagraniu piosenki “H.W.D.P.”, zespół The Analogs wpuścił w krwiobieg słuchaczy album ‘CHWDP’.

W przypadku The Analogs przekaz słowny jest na równi z dźwiękami instrumentów – czasem chyba nawet wyróżnia się – dlatego nieodłącznym elementem opisu poszczególnych utworów muszą być wrażenia z lektury słów, w pewnym momencie chyba nawet ponad aspektem muzycznym.
Mocny przekaz zapowiada nam już książeczka dołączona do płyty, rozkładana w miniplakat o treści wskazującej, co The Analogs myślą o filozofii narodowosocjalistycznej.
Wrzucamy płytę i zaczynamy “Balladą o Ronim”. Ronald “Roni” Kalinowski, ważna i lubiana postać szczecińskiej sceny niezależnej i wokalista zespołu ska Vespa, został zabity w 2007. Dramat niespotykany, przynajmniej na polskich ulicach…

Wspominałem o klasykach różnych epok – Dezerter był symbolem punka PRL-u, zaś The Analogs to głos Polski, której nie zawsze i nie wszędzie udały się przemiany ustrojowe, zaś zespół nie ma litości w tym rozliczeniu. Jak w “Pierwszym dniu” albo “1989”, które pokazują skutki rozpędzonego kapitalizmu jako równie groźne jak poprzedniego systemu polityczno-ekonomicznego, do czego także nawiązuje sugestywna okładka – upadła stocznia szczecińska oraz uliczne hasło stylizowane na jeden z najważniejszych symboli przemian ustrojowych w Polsce.
Jako klasyka polskiego punk rocka, Analogsi także odnajdują się w tematycznym zakresie godnym klasyki – “Butelka pełna łez” podobnie jak “Crack in the Mirror” Cock Sparrer porusza problem alkoholizmu, zaś “Stare Tatuaże” to temat historii zapisanych tuszem pod skórą, spotykany od Evil Conduct po Sham 69.
Przy okazji odniesień do innych artystów, można i trzeba wspomnieć także szlagier muzyki ska – “Rzeki Babilonu” zespołu The Melodians, w kraju nadwiślanym bardziej znanym z repertuaru grupy Boney M. Analogsi postanowili przypomnieć jamajskie korzenie utworu oraz znaczenie tego tekstu dla ruchów reggae, rastafari czy skinhead.

Sami przyznają, że nie piszą pogodnych tekstów z zamierzeniem, żeby pobudzić myślenie odbiorcy i nakłonić go do działania, jednak jest tu miejsce na pozytywny przekaz, wiara w energię pulsującą pośród ludzi ulicy –  jako lekcja historii i prawdziwego oblicza ruchu skinhead w “Nasza droga życia” czy wezwanie wspólnoty w “Jedność i braterstwo”. Ciekawym zabiegiem było umieszczenie na płycie, oprócz standardowej, także akustycznej wersji antyfaszystowskiego hymnu “Krzycząc z całych sił”, która przypomina o lirycznym obliczu The Analogs, znanym z Projektu Pudło.

Czy można powiedzieć, że The Analogs dojrzeli jako zespół? Czy byłaby to dla nich ujma czy jednak komplement? Na pewno pozostają wierni ulicznym tematom i opisom ciężkiego życia, ale też teksty Piguły, gitarzysty i tekściarza, coraz poważniej ingerują w politykę i historię, w myśl zasady, że do skutecznej walki z radykalnymi tendencjami potrzebny jest szerszy horyzont społeczno-polityczny i historyczny. Natomiast w warstwie muzycznej The Analogs przechodzą zmiany. Jak sami uważają, trudno ich już zaliczać do hermetycznej sceny streetpunkowej, natomiast sami określają się żartobliwie “rhythm and blues dla prawdziwych kocurów” i ten blues momentami daje się bardziej wyczuć niż bezpośrednio wysłuchać. Na przykład w solówkach, których rockowy nastrój celowo miał podkreślić sentyment brzmiący w tekstach “Ballady o Ronim” czy “1989”. Na przykład w utworze “Na bruku jak na dłoni” z repertuaru After Blues – nazwa oryginalnego zespołu już coś sugeruje 😉
Tempa utworów nie są zawrotnie szybkie, nadają się idealnie do zabawy pod sceną, choć “Radiowozy” mają szybszą dynamikę, bardziej dopasowaną do ulicznego sprintu z mundurowymi i kojarzy się z Misfits z płyty ‘American Psycho’.
Tak jak ich znajomi z Booze & Glory, The Analogs są punkowcami w całym wymiarze, ale nie mogą uniknąć naturalnej kolei rzeczy dla artystów – z czasem przychodzi produkcja inna od kasetowych demówek, a w kompozycjach może pojawić się więcej akordów. To następuje na najnowszej płycie szczecinian i to dobrze. Jeden z najważniejszych polskich punkowych zespołów musi dojrzewać, żeby pokazywać, że niezależnie od wieku i umiejętności muzycznych można być ostrym w ocenie i wiarygodnym w przekazie.

Płytę ‘CHWDP’ rozpoczęło wspomnienie, ale kończą ją utwory z pełną energią na przyszłość – oficjalne kompozycje dla sportowców: ciężarowca Damiana Janikowskiego oraz zawodnika mieszanych sztuk walki Jana Błachowicza, który okazał się fanem zespołu i sam poprosił o nutę wprowadzającą do ringu – tak powstała muzyka The Analogs, z ich tekstem tłumaczonym przez Marka z Booze & Glory. W czasie powstawania tego tekstu Błachowicz obronił pas mistrzowski wagi półciężkiej federacji UFC, oczywiście wychodząc do ringu z przekonaniem zawartym w tytule “I Will Never Give Up” – GRATULACJE!

Recenzja : Qstosz Dawid Odija

THE ANALOGS "Chwdp" CD Limit! 10078919004 - Allegro.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *