Recenzja Płyty J.D. Overdrive – Funeral Celebration

Cztery lata od wydania ostatniego albumu „Wendigo”, katowicka grupa J.D. Overdrive powraca z wyjątkowym wydawnictwem, które nie tylko stanowi podsumowanie kariery metalowej kapeli, ale i ostatni rozdział w ich historii. „Funeral Celebration” jest bowiem pożegnalnym krążkiem zespołu, który na dziewięciu premierowych kompozycjach i nowej wersji utworu „Come Full Circle”, pochodzącego z pierwszej EPki, wtedy jeszcze Jack Daniels Overdrive, zataczają muzyczne koło i w mocnym stylu dopisują ostatnie zdania w swojej trwającej od 2007 roku historii. Jak zapowiada tytuł, nie będzie to łzawe epitafium, a świadectwo zakończenia kariery u szczytu muzycznej formy. Zabawa na pogrzebie? Taka właśnie jest ta płyta.

Kościelny dzwon w otwierającym płytę „Funeral Starter” zapowiada złowrogą atmosferę, potęgowaną przez akustyczne dźwięki gitary i wyśpiewywane z grozą i niepokojem słowa. To tylko preludium (i świetne intro!) do mocnego uderzenia, które przynosi salwa obniżonych dźwięków gitar  i napędzających całość bębnów. „The Ferryman Cometh” wybrzmiewa w najlepsze i już wiemy, że J.D. Overdrive chcą na swojej ostatniej, pożegnalnej płycie odejść z przytupem. Mocny, ale melodyjny głos Wojtka Kałuży dodaje kompozycji dostojności, a wyśpiewywane na tle tnących gitarowych riffów słowa wybrzmiewają z niesłychaną siłą. Jeśli zespół tak chce zakończyć karierę, to rozpoczyna swoje pożegnanie w iście mistrzowskim stylu. J.D.O. nie zwalniają tempa i wraz z „Old Dog, Old Tricks” atakują kanonadą riffów i metalowym ciężarem, który na muzycznej szali równoważą melodyjne zagrywki i świetna solówka gitarzysty Michała Stemplowskiego. „Casual Catastrophies” podkręca tempo i z rozpędzonym rytmem i instrumentalnym sznytem muzyków grupy, nie daje odetchnąć nawet na chwile. Muzyczne inspiracje i artystyczna wolność J.D. Overdrive skrzą się od pomysłów i kłębią się we wszystkich kolejnych, łapiących za gardło i nie puszczających choćby na moment utworach na całej płycie. Czternaście lat wspólnego grania doprowadziło muzyków do miejsca, gdzie wyczucie swojego stylu, możliwości i twórczej fantazji łączy się z pewnością siebie i muzyczną mocą. Potwierdza to najdłuższy na płycie, ponad 7-minutowy „On Corpses Of Giants” – prawdziwie spektakularny i rozbudowany gigant, który od łagodnego wstępu kroczy pewnie przed siebie, wydobywając z muzyków to co najlepsze. Wykrzyczana, emocjonalna końcówka i stopniowe wyciszenie na tle łkających gitar czyni z kompozycji mocnego faworyta do najlepszego momentu „Funeral Celebration”. Jednak tak jak zapowiadał zespół, nie miało to być poważne pożegnanie. Klimat szybko zmienia się z szalonym i pędzącym „Electric Pandemonium”, który jest polem do popisu dla wszystkich instrumentalistów. „Die Trying” zaskakuje zadziornością i zmyślnymi zagrywkami, które łączą w sobie lekkość i gatunkowy ciężar metalowego grania w iście przebojowym stylu. „Brand New Ways To Die” to kolejny mocno stąpający kolos, w którym uwagę zwraca przede wszystkim zwalniająca nieco tempo środkowa część, gdzie na pierwszy plan wysuwa się sekcja rytmiczna – basista Marcin Łyźniak i Łukasz Jurewicz na perkusji.

„Come Full Cirlce (Twenty Twenty)” to wspomniany już eksperyment, na którym J.D. Overdrive w poszukiwaniu muzycznej klamry na swój pożegnalny album,  spoglądają wstecz i wracają do kompozycji z EPki „Pure Concentrated Evil” z 2008 roku. Utwór w nowej aranżacji wybrzmiewa jeszcze mocniej i pewnie niż oryginał. Bez wątpienia jest to też zasługa miejsca i drogi jaką przeszedł zespół od czasu swoich pierwszych muzycznych kroków. Współczesna, bardziej przemyślana i przejrzysta produkcja, która podbija siłę kawałka i podkreśla muzyczną dojrzałość zespołu, który spina w całość swoją twórczą podróż.

Album kończy zaskakujący „End Transmission”, głównie instrumentalny utwór z mówionymi wstawkami, którego zimny, nowofalowy klimat przypomina o powadze sytuacji, jaką jest zakończenie kariery J.D. Overdrive. Klawiszowe brzmienie w stylu instrumentalnych klasyków lat 80. to również zadziwiający element, który wybrzmiewa jednak z niezwykłą klasą i jest dowodem na wszechstronność zespołu i ich szerokie, muzyczne horyzonty. Naprawdę poruszające zamknięcie nie tylko udanej płyty, ale i ważnego etapu w życiu muzyków.

Na pożegnanie J.D. Overdrive wysmarowali chyba najbardziej zwartą i dojrzałą płytę w karierze. Piąta płyta muzyków z Katowic jest godnym pożegnaniem zespołu, którego na pewno będzie brakować na metalowej mapie Polski. Kto wie, być może „Funeral Celebration” nie jest jeszcze ich ostatnim słowem. A jeśli tak, to historia J.D. Overdrive ma satysfakcjonujący ostatni rozdział swojej muzycznej przygody.

Recenzja : Kuba Banaszkiewicz

Funeral Celebration - J. D. Overdrive | Muzyka, mp3 Sklep EMPIK.COM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *