Recenzja Płyty CUKIER – ” CK Anderson “

Duet CUKIER może poszczycić się udanym debiutem. W zeszłym roku wydali album „Jeden”, który odniósł stosunkowo duży sukces. W tegorocznych nowościach nie zabrakło kontynuacji, wedle założeń mocno eklektycznej, heterogonicznej. Jak jest w praktyce?

Wiele kolorów, większość analogiczna

Słuchacz nie odczuwa klimatycznych zmian, rewolucji brzmieniowych. Droga przez gatunki odbywa się w sposób stonowany, nie wychodząc poza ramy „cukrowego porządku”, spokojnie odnajdując się głównie w realiach miłośników gatunków około rapowych i trapowych. „CK Andreson” orbituje wokół klasyki tych brzmień wzbogaconych o nowocześniejsze aranżacje. Oczywiście zdarzają się lekkie odchylenia od standardowej trajektorii krążka, gdzie formacja nawiązuje do współczesnej mieszanki rocka, czy popu („Czarne Ściany”), jednakże całość nie pozostawia złudzeń, z jakim tworzywem albumowym mamy do czynienia. Pierwsze wrażenia przywodzą na myśl dzieła weteranów rapu 2000s, ale echo to jest nieco dalsze, utwory zachowują cząstkę indywidualności w parze z nowocześniejszą syntezatorową oprawą („Spaliłem dla niej Rzym”, „Krótkie Momenty Chwały”, „Konwenanse”). W tej postaci CUKIER sprawdza się wyjątkowo dobrze.  Dalsza część albumu powala słuchacza ogromną dawką trapowego porządku, niestety towarzyszącemu odbiorcy przez większość chwil z krążkiem. Zdarzają się również kompozycje lekko odległe głównej twórczości, jednakże  zgodne z porządkiem płyty. Instrumentalnie, jest różnie. Na plus pozostaje dobry miks oraz momentami ciekawe kompozycje. Na CK Anderson odnajdziemy niestety także czarne owce, przepełnione klubową prostotą, plastikowym brzmieniem. („Czy Ktoś Widział Mnie Tu”, „Tomek Li”).

Jak wiadomo, głównym trzonem dwóch pierwszych gatunków, są teksty i to one odgrywają największą rolę na albumie. Sporą część osób zachwyci przekaz (teksty nie są o niczym). wzbogacony aluzjami kulturowymi („Dziady”, „12 Małp”, „Spaliłem dla niej Rzym”). Artyzm ten nie trafi jednak w gusta każdej osoby. Przekaz jest czysto sprofilowany pod entuzjastów gatunku, więc jego forma może odstraszyć rzeszę ludzi, którzy nie lubią „liryki ulicznej dzielni” lat 20-tych XXI wieku. 

Duet Caboń-Krebs stworzyli ciekawe dzieło, aczkolwiek lekką przesadą byłoby określić je mianem muzycznej mieszanki, dzieła ponad podziałami gatunków przesuwającego granice, gdyż krążek nie wychodzi poza sąsiednie barwy. Nie ma w tym nic złego, ale  warto wstrzymać się z eklektyczną etykietką do wydania własnego osądu. CK Anderson to płyta idealna dla miłośników rapu, trapu i muzyki elektronicznej, którzy z pewnością poczują się jak na swoim osiedlowym podwórku. Muzycy zdecydowanie wstrzelili się we właściwe czasy w muzyce, więc można im wywróżyć udaną przyszłość. Osoby nieprzepadające za tymi typami muzyki mogą się zawieść. Zachęcam do przesłuchania albumu i wyrobienia własnej opinii o nowym wydawnictwie CUKRU.

Albumowe perełki

-Czarne ściany

-Konwenanse

-Lubię gdy cię nie ma

Kamil „Inky” Kołacz

Preorder: Cukier - "CK Anderson" CD z autografem i spersonalizowaną wlepką  Sklep z muzyką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *