Recenzja Płyty Kult – Ostatnia płyta

Słowo “ostani” w naszym rodzimym kraju, budzi zawsze pewne emocje. Był już bowiem “ostatni co tak poloneza wodził” czy słynną “ostatnią niedzielę” Mieczysława Fogga i ten przymiotnik, wywołuje w nas jakiegoś rodzaju sentyment. Gdy zatem na rynek wyszła “Ostatnia Płyta” zespołu Kult, wzbudziła wśród gawiedzi niemałe emocje i ciekawość.

Fani mogą jednak spać spokojnie – Kult nie zapowiedział oficjalnie, iż “Ostatnia Płyta” jest w istocie ostatnią w karierze zespołu.

Utwory na płycie przecinają wystawki czegoś na kształt zapisków z pamiętnika w których Kazik wspomina początki wspólnego grania. Jest to bardzo ciekawy zabieg, który jednocześnie pokazuje, że początki kariery Kultu nie były wybitnie usłane różami. Dość powiedzieć, że prywatne historie z wczesnych lat istnienia zespołu nie są często poruszane nawet w wywiadach, będzie to zatem nie lada gratka dla słuchaczy.

Płyta ta jest mocno niejednorodna jeśli chodzi o brzmienie, chociaż nie ma w niej tego rewolucyjnego buntu, z którego znamy ekipę Kultu. Chociaż moim zdaniem czasy Kazika – anarchisty absolutnego zostały już za nami i trzeba się z tym pogodzić. Chociaż w dalszym ciągu nowa płyta płyta obfituje w teksty trafiające w przysłowiowy “sam środek tarczy”. Ot, chociażby w śmiałym wyznaniu w kawałku “Polityk zawsze będzie moim wrogiem” (który swoją drogą mocno zajeżdża mi klimatem muzycznym Deep Purple) czy szumnie dyskutowanym w eterze “Planie zagospodarowania przestrzennego dla Białołęki”.

Jest naturalnie miejsce na bardzo aktualne tematy, co pokazuje, że na szczęście Kazik obserwuje i punktuje również mocno współczesne problemy. Przykładowo, “Wiara” z frazą “Facet w sukience, co r***a dzieci, niejedna głowa za to poleci lub nie poleci, bo do kościoła żaden papuga dotrzeć nie zdoła” pięknie punktuje głośne ostatnio afery kościoła katolickiego a numer “Opowieść z Pandemii” odnosi się do tego jakże długiego i męczącego okresu światowej pandemii. Sam utwór ma bardzo westernowski klimat w warstwie muzycznej, który jakoś kompletnie nie leży mi z warstwą tematyczną utworu. Jednak rozgraniczając trochę warstwy muzyczne od tekstowych, to za co należy Kazika docenić to fakt, że w swoich tekstach nigdy nie bazował na taniej prowokacji i przestawiał problemu w utworach w niezwykle dojrzały sposób co należy doprawdy docenić.

Płyta ma niewiele momentów gdzie pojawia się przysłowiowy “ogień”. Tak jak już zostało wspomniane na samym początku, muzycznie album ten ma bardzo szeroki horyzont. Mamy barowe tango w utworze “Chcę miłości”, mamy nastrój reagge w “Prawo się Wali”, są dźwięki latino w “Zabiorę Ciebie w podróż naszą”, mamy nawet coś na kształt electro – funku w pastiszu “Szok Szok Disco Pop” czy przedziwny reagge- pop w “Zulus Czak Czeka Na Bura”. Zwłaszcza te dwa ostatnie numery kompletnie nie zgrywają mi się z dotychczasową twórczością Kultu. Kawałki te traktuje po prostuw formie mocno nieudanego

Mocnymi akcentami na płycie są ciekawe, elektroniczne brzmienia w “Wyłącz Komputer” oraz “Umarłem aby żyć”. Ciekawy jest też kawałek “Donos do Boga”, być może dlatego, że brzmi jak Kazik ze swoich solowych płyt. W pozostałych brakuje mi muzycznych rifów albo solówek na dowolnym instrumencie, które zapadną w pamięć na dłużej i przede wszystkim – które doprawiłyby brzmienie tego krążka.

Na “Ostatniej płycie” znalazło się 16 utworów i myślę, że gdyby album skrócić do przykładowo 10, byłby on bardziej treściwy i wyciągnąłby kwintesencję aktualnej twórczości Kultu. W końcu przestrzeń na płycie wypełniają już wystawki pamiętnikowe a przy takiej ilości numerów mam lekką obawę czy płyta nie będzie dla niektórych odbiorców… przytłaczająca?

Zbierając wszytskie myśli do kupy, wielkie ukłony należą się za bardzo trafne a jednocześnie poetyckie. opisywanie otaczającego świata w tekstach. Co do muzyki: brakuje trochę “mięsa” i spójności w całej płycie, chociaż to akurat odbieram jako zamysł twórczy. Czy mogę polecieć “Ostatnią Płytę” szaremu słuchaczowi? Tak, jednakże z dopiskiem aby zrobił to celem wyrobienia sobie zdania bowiem mam świadomość, że “Ostatnia Płyta” nie każdemu przypadnie do gustu.

Recenzja : Oliwia Cichocka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *