Recenzja Envii – Epki – Extended Playu – „III”

Poznańska grupa Envia zadebiutowała EP-ką „Nothing Is Real” na której znalazły się m.in. single „A.” i „Goa”, które przyniosły grono lokalnych fanów, z czasem wychodzących poza ramy Wielkopolski.  W piątek trzynastego września 2013 roku zespół wydał swój pierwszy pełnoprawny album pt. „Cross The line”. Na pierwszy singiel wybrano utwór „Czas”, do którego nakręcono również teledysk. Jego premiera miała miejsce 13 listopada 2013 roku. Wówczas czasopisma rozpisywały się pozytywnie o twórczości grupy. W 2021 Poznańscy metalowcy po 8 latach wrócili na scenę muzyczną , serwując świeży 14 minutowy materiał. Mowa o nowym Extended Playu – „III”. Składają się na niego cztery nowe kawałki.

„III” to heavy metalowy rollercoster, album bez trzymanki którego najmocniejszymi stronami jest ściana nałożonych na siebie kolejnych partii efektu distortion, uderzenia oraz wykrzyczane emocje. Płyta odwzorowuje wszystkie dobre cechy „Cross The Line”, jest: ostro, energicznie, zarazem melodyjnie, można jednak odnieść wrażenie, że atmosfera krążka jest nieco mroczniejsza względem poprzednika. Znaczenia utworów  również pozostają w silnej korelacji z poprzednim wydawnictwem grupy.  Tematyka oscyluje wokół sfery osobistej, psychologicznej, cierpieniu noszonym wewnątrz, własnych klatkach, obsesjach, czy złudzeniach. Zespół zaproponował równy podział – na krążku znalazło się miejsce zarówno dla polskiej warstwy lirycznej jak i angielskiej.

Na dużą uwagę zasługuje wokal Delty, frontmana grupy, który w zderzeniu z instrumentalnymi partiami daje pokaz solidnego screamu.

Materiał otwiera „Buka”. Warto skupić się właśnie na płaszczyźnie wokalnej, w zwrotkach jest on wyszeptany, w refrenach natomiast staje się wydarty, przeplatany pełniącymi rolę tła, delikatnymi chórkami. Zabieg daje wrażenie ciekawego, acz lekkiego kontrastu. Shine to jedna z najlepszych kompozycji epki, wyróżnia się na tle tracklisty chwytliwym i lekko spokojniejszym refrenem. Utwór rozpoczyna się ostrym riffem nie wychodzi z tego klimatu aż do końcówki opartej na solowej perkusji.   „Lov” to utwór ostry, gwałtowny, zbudowany na destrukcyjnej sile wykrzyczanych emocji. (warstwa tekstowa). „Too” to kompozycja, w pewnych momentach ustępująca silnej przesterowanej stylistyce wchodząca na granicę Metalu, by następnie zerwać z poprzednimi taktami i twardo stąpać po gruncie ze słowem „Heavy”.

Czy powrót Envii można uznać za udany? Uważam, że tak. Chłopaki dali pokaz swoich umiejętności, przypomnieli o sobie i przygotowali miejsca na kolejne pełne wydawnictwo. Zespół jest istotną alternatywą w czasach malejącej popularności heavy metalu.

Kamil „Inky” Kołacz

Ps. Chłopaki zagrają 30 września w Voodoo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *