Kwiat Jabłoni – relacja z koncertu 12.09.2021 – Błonie PGE Narodowego

Ten koncert był wyjątkowy! Kwiat Jabłoni + Goście.

12 Września 2021 na Błoniach PGE Narodowego zagrał zespół, który  ma teraz swoje 5 minut -Kwiat Jabłoni. Godzina 20ta. Stojący przy barierkach fani śpiewają zgodnie jedne z bardziej popularnych hitów zespołu. Raz „Niemożliwe”, raz „Mogło być nic”, innym razem „Drogi proste”. Wyczekującej publiczności udziela się atmosfera dobrej zabawy już przed koncertem. Po kilku minutach zjawia się 4 – osobowy zespół z Kasią i Jackiem Sienkiewiecz na czele.

Instrumentalny wstęp na mandolinie , a potem wielka energia zespołu! Światła niczym z męskiego grania, armatki dymne, neon na środku sceny z nazwą ich 2-go albumu „Mogło być nic”. Klimat lamp w stylu retro, drewniane półki z książkami. Kasia Sienkiewicz w Zjawiskowej Letniej Sukience.

Folkowo-popowe brzmienia od razu przodwały na scenie. Jacek Sienkiewicz zaczął starannymi riffami na mandolinie. Jego siostra Kasia zgrabnie  na klawiszu. Perkusista Marcin Ścierański oraz basista Grzegorz Kowalski we wspólnym groovie rozpędzają tę Machinę Talentu rodzeństwa  Sienkiewiczów.

Przebój „Dziś późno pójdę spać: zagościł na scenie jako drugi. Fani klaszczą, bujają się w rytm muzyki. Słowa przeboju patrząc na tłum, na tle mieniącego się w bieli i czerwieni Stadionu Narodowego, wydają się że zna tu je każdy. Od 7 letnich dziewczynek, nastolatków po nieco starszą publiczność obecną na wydarzeniu, każdy śpiewa.

Zanurzając się  w warstwy brzmieniowe utworów, wsłuchuję się w teksty. Metafory, niebanalne obserwacje świata gdzie użytkownicy social mediów starają się być idealnym człowiekiem bez kompleksów,  nabierają osobistego kontekstu. Przecież i Ja i Ty żyjemy w tym na co dzień.

Kolejny „Przezroczysty Świat” właśnie wpisuję się w temat. Szum wiadomości, głowy w telefonie postując i komentując coś na fejsie. Zespół opisuje tu brak emocji  – „nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy” gdzie brak miłości i ludzkich odruchów często może zawładnąć właścicielem smartfona.

Jacek Sienkiewicz przy tym utworze powiedział „Pozwólmy przeżyć sobie emocje, być w tej chwili. Nie chcę widzieć tu żadnego telefonu”

Dalej było jeszcze kilka utworów z albumu „Niemożliwe” Te ballady sprawiały że słuchacze uśmiechnięci i zamyśleni możliwe, że przeżywali w tym momencie swego rodzaju katharsis.

Przyszła pora na pierwszego gościa tego wieczoru – Ralpha Kamińskiego, który miał duży wpływ przy powstawaniu utworu  „Wody mi daj”. Toteż z tym numerem, we trójkę niemalże przytuleni śpiewali nastrojowy hymn okraszony kwartetem smyczkowym.

 

Drugim gościem była Julia Pietrucha, która z wdziękiem w różowej sukni i komponującym się kolorystycznie różowym ukulele wykonała ”Drogi proste” w pełnym składzie z sekcją dętą i smyczkową. Naliczyłem 10 osób więc pewnie domyślasz się, że emocje sięgały zenitu. Nie bez powodu 3,5 miliona odsłuchów na YouTube  nabili Fani.

Po eksplodująco zaskakującej jak na stylistykę indie folkowych aranżacji zespołu piosence  –„ Wzięli zamknęli mi klub” elektroniczne brzmienia stworzyły nastrój dobrej imprezy na koncercie, który zamykał trasę Letnie Brzmienia.

Jak na 47 koncert tego Lata Kwiat Jabłoni uważam zasługuje na przerwę po tak intensywnej trasie koncertowej. Pod koniec koncertu mówili ze sceny:

Bardzo jest nam miło, że jesteśmy z wami i ostatni koncert tego lata możemy zagrać w naszym rodzinnym mieście- W Warszawie. Mam nadzieję, że spędziliście ten wieczór na wspólnej zabawie – mówiło rodzeństwo muzyków.

Zwieńczeniem tego wydarzenia był ostatni gość czyli Vito Bambino, który w swoim stylu wykonał z Sienkiewiczami „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”. Potem było solo basisty za sceną. A wtórował mu nasz wokalista z mandoliną, gdzie w moim skromnym zdaniu Jacek Sienkiewicz jest najlepiej grającą osobą na tym instrumencie w Polsce.

 

Przed 22:00 fani domagali się bisu. Kwiat Jabłoni zagrał jeszcze jedną piosenką i to był koniec ich set listy. Chciałoby się powiedzieć że można było więcej, ale jak na 2 godzinny set myślę że zespół pokazał się z jak najlepszej strony. Najważniejsze, że publika się wybawiła, bo przecież chyba o to chodzi na koncertach na żywo, nie prawdaż? J

Relacja : Piotr Siedlecki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *