Recenzja Płyty Strachy na Lachy – Piekło

Strachy na Lachy w nowej odsłonie elektronicznych brzmień!

 

„Piekło” to pierwszy od 4  lat album studyjny Strachów na Lachy, odkąd w 2017 roku, zespół wypuścił album „Przechodzień o wschodzie”.  To jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich zespołów rockowych. Blisko 20 lat Krzysztof „Grabaż” Grabowski  i jego muzyczna spółka jest  obecna na polskim rynku muzycznym. Wraz z nowym wydawnictwem zespół sięga do elektronicznych inspiracji oraz ciekawych tego typu aranżacji. Na albumie nie brakuje inteligentnych obserwacji czy  slangowych odniesień warstwy tekstowej.

Pierwsze dwa utwory „Powiedziałem jej o Tobie” oraz „Niebotyczne Wniebowstąpienie” to nowa odsłona sześcio-osobowej  zgrai Strachów. Elektroniczne motywy znakomicie wypełniają tło kawałka.  Taneczne rytmy w obu realizacjach teledysków,  zapewniły ciekawy odbiór singli, które zwiastowały nową płytę wyprodukowaną przez reżysera i producenta Sławka Pietrzaka.  Zdecydowany rytm, rozpędzające się gitary o rockowym klimacie i tekst Grabaża tworzą nastrojową całość. Jak zwykle w albumie można odczytać wiele porównań społeczno-kulturowych np. w drugim utworze „wyraźny słyszę sygnał pirackiej radiostacji”. Wokalista nie boi się wyrażania swoich przekonań. Jednak można znaleźć u niego dużo tekstów o relacjach damsko-męskich, głównie złej miłości.

„Sznury aut” to kontynuacja sampli czy innych przemyślanych zabiegów producenckich.  Ta piosenka buja niczym w rytmie reggae. Dopełnia ją klawisz i słowa Grabaża „lekkie Bum bum”. Mam wrażenie, że ten kawałek śpiewany jest nieco od nie chcenia. Wokalista porusza temat konsumpcjonizmu i tego jak w wielu metropoliach można się poirytować stojąc, w korku.

„Sygnalista” zaczyna się nieco kiczowatym intrem gitarowym. Mam poczucie jakby zespół przed nagraniem utworu dużo słuchał Lady Pank i Oddziału Zamkniętego.  Grabaż zwraca uwagę na Polityczne gierki i złą Polskę, gdzie jego życie bywa gehenną.

„Chciałbym żeby” to kolejna piosenka z Serii – żeby było lepiej w tym kraju.  Muzyk śpiewa „mój brak odpowiedzi, też jest odpowiedzią” Zauważa fakt, że nie trzeba musieć na każdy temat wykrzyczeć swojego zdania, bo milczenie też krzyczy i pokazuje własny stosunek.

„Stroiciel Wiolonczel” kojarzy mi się po pierwszych dźwiękach z zespołem Cornershop z przebojem Brimful o Asha. Głośne „nonsens nonsens” wybrzmiewa jako przodująca partia refrenu. Myślę, że to wbrew pozorom jedna z bardziej cukierkowych piosenek na tym albumie.

„Łuski Krokodyli” to zauważalne synthy niczym brzmienia z lat 90’tych. To przejrzysta kompozycja łączy gęstą perkusję i rytmiczne gitary z charakterystycznym wersem „precz precz od naszej ziemi z tego co dał nam Pan”. Z jednej strony to zagmatwany utwór z różnymi przemyśleniami wokalisty, z drugiej zaśpiewy „Grabaża” niczym znak firmowy Strachów przebijają się zdecydowanie w stronę słuchacza.

„Snajper” Mam poczucie, że to kawałek zapychacz. Aranżacyjnie według mnie, to nie jest majstersztyk, natomiast na pewno jest stworzony w konkretnej konwencji. Obecny jest tu syntezator, gitara z tremolo i tekst o walce, o miłości. Może dla fanów zespołu Strachy na Lachy ten kawałek będzie dobrze przyjęty, natomiast słuchając alternatywnych brzmień polskich i zagranicznych daje jemu 5/10 muzycznych punktów.

„Zachmurzony w Tobie” to dziewiąty a zarazem ostatni utwór z płyty „Piekło. Widzimy tu klasyczny przykład twórczości Strachów. Jest motyw liści, jesieni, staruszków, lata, które odeszło i stan zachmurzenia. „Cały Zachmurzenia w Tobie”, to metafora zakochania i tego co przeminęło bezpowrotnie. Zachmurzenie i zadłużenie w oczach dziewczyny wokalista podkreśla niejednokrotnie. Wers „Mogło być tak pięknie, tak cudownie, tak nieruchomo, gaśnie blask i blednie cielesność a lato odeszło” podsumowuje tę płytę pełną osobistych odczuć.

Na koniec, mogę stwierdzić, że  album stylistycznie na miarę zespołu wyszedł znakomicie, natomiast, melorecytacja wokalisty i zawiłe słowa piosenek czasem mogą skołować słuchacza, który nie zgłębiał za bardzo twórczości zespołu Strachy na Lachy. Z kolei dla fanów kapeli to nie lada gratka do zapętlania w ilościach nie zliczonych!

Recenzja : Piotr Siedlecki

Strachy Na Lachy - Piekło [CD]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *