Recenzja Płyty Patryk Szczepanik – Pierwsza

Patryk Szczepanik – z albumem „Pierwsza” wypłynął  na polskim rynku muzycznym!

Kameralny, wciągający, dodający otuchy, zróżnicowany stylistycznie w każdym utworze krążek, który porusza temat przyjaźni oraz wzlotów i upadków  pięknej miłości.

Płyta zatytułowana jako „Pierwsza” mówi o wielu pierwszych doznaniach artysty. Między innymi o pierwszej miłości i  nagraniu pierwszej płyty, która miała swoją premierę 20 sierpnia. Patryk od 2014 roku znany jest na YouTube jako Szczepanikov. Tworzy filmy z challenge’ami, często wchodząc w interakcję z oglądającymi jego użytkownikami.

Sam mówi, że każdy ma co najmniej dwie twarze- tę wesołą i smutną. Nie chciał być tylko  kojarzony z  przestrzenią publiczną jako śmieszek, tylko dorosły, świadomy twórca. Zamieszczał sporadycznie na YouTube  swoje covery utworów i uznał, że pisanie tekstów  ze swoimi przemyśleniami przez lata, trzeba wskrzesić jako kompletny album – w tym wypadku 9 piosenek (i tu ciekawostka 1 bonusowa pod tytułem Sajko girl, która jest zamieszczana tylko w limitowanych płytach gold)

Wszystko zaczęło się od coveru piosenki Fix You z repertuaru zespołu Coldplay. Patryk usłyszał wtedy pierwszy singiel wokalistki z dorobkiem EP-ki  i premierowego wtedy albumu Zagi. Singiel ten nazywał się „Piesek”.  Youtuber stwierdził wtedy, że chce do niej napisać i wspólnie coś nagrać. Tak też się stało, w świątecznym klimacie nagrali popularny cover. Od tego czasu narodziła się przyjaźń, która zaowocowała wspólnymi pomysłami muzycznymi na jego pierwszą płytę. Warto dodać, że Zagi nie tylko zrobiła znakomite chórki do kilku piosenek Patryka, ale w pierwszym utworze „5713 miała”  swoją zwrotkę i udział w teledysku. Mało to, Patryk Szczepanik został objęty pod skrzydłami, niezależnej wytwórni Popcorn Records, którą Zagi założyła wraz ze swoim zespołem. Należy wspomnieć, że za produkcję całego albumu odpowiada niesamowicie kreatywny Michał Wrzosiński.

Premierowy singlem „5173” został wypuszczony z Zagi w kwietniu tego roku. Osiągnął na tę chwilę blisko 700 tysięcy odsłuchów na Youtube. Można go znaleźć, także na Spotify i innych streamingach. W wywiadzie dla Polskiego radia – audycji Muzyczny Rentgen, wokalista opowiada o tym, że słowa tego numeru  po prostu mu się przyśniły. W teledysku jeździ w deszczową pogodę, samochodem szukając dziewczyny, która napisała mu numer telefonu na jego ręce. Z rozmytych w deszczu cyfer zostało tylko tytułowe „5173”

„Pogoda na sen” to następny utwór, jeden z moich faworytów płyty.  Wideo zrealizowane w pociągu nagrane przez samego Patryka, oddaje klimat słów do piosenki. Poruszające się za oknem przestrzenie pól i drzew, pozwalają wsiąść razem z wokalistą do tego muzycznego pociągu i odjechać z „pogodą na szczęście, pogodą na dobry dzień”.  Przez galopującą perkusję przebijają się partie gitary. Delikatne a przy refrenach ostrzej zakrojone. Finał numeru to liryczne pianino współgrające z głosem Wokalisty, który na koniec śpiewa, że „chce na deszczu tańczyć”.

 

W utworze „Na pamięć” czuć indie-popowe zacięcie w stylistyce. Staranne motywy gitar oraz wers      „ dla Ciebie będę przez góry biegł” porównałbym do pomysłu na kompozycję a’la Myslovitz. Może kolejny wers „Tatuowałem sobie Ciebie na pamięć, Ciebie na pamięć, tatuowałem” nie jest rodem od Artura Rojka, ale proszę Was – dobrze jest  wyznaczać swoje szlaki i konotacje bo przecież, tak tworzy się oryginalność artysty.

A propos w jakimś wywiadzie z Patrykiem Szczepanikiem redaktor zapytał o inspiracje muzyczne wokalisty: są to mi także bliskie postaci muzyków jak Dawid Podsiadło, Mela Koteluk, Daria Zawiałow, Taco Hemingway czy zespół chłopaków z Sonbird. Patryk nie ukrywa, że co drugi dzień lubi sobie włączyć piosenki z musicali Disneya. Kto wie kiedyś może go zobaczymy w Studiu Accantus Bartłomieja Kozielskiego.

Wracając do utworów, następny – „Nie chcę wracać” kojarzy mi się z takim stanem gdy słuchając dobrej muzyki, wpadam w nastrój, przy  którym rozmyślam o swoich wyjątkowych momentach w życiu. Te wspomnienia wsiąkają w osobiste odczucia. Często można z nostalgią trzymać te piękne zdarzenia w sobie i nikt nie odbierze  obrazów, które żyją w naszych głowach. To ballada, z którą można bardziej się utożsamić. Brzmienia gitarowe i elektroniczne wstawki dozują emocjonalny kontekst całości utworu.

„Moment” to jedyna piosenka po angielsku, którą znajdziesz drogi słuchaczu na tej płycie. Pianino i  występująca tu akustyczna gitara  to typowe instrumentarium w  utworze o miłości. Poruszany jest tu wątek, jednego wspólnego domu i połączenia dusz. Taki Intymny aspekt bycia razem. Warstwa muzyczna to mocno alternatywne ambient’owe pady, i słodko brzmiące gitary, które przypominają mi zabiegi producenckie zastosowane w indie – rockowym zespole z Oksfordu o nazwie Foals. Gdybyśmy porównali „Moment” Patryka Szczepanika i „London Thunder” na pewno można by znaleźć tam kilka podobieństw.

„Pierwsza” widzi mi się jako  nieoczekiwane spotkanie. Spontaniczne zdjęcie oraz rozmowa, która doprowadziła do kolejnej randki.  Wspólna hop cola, wieczór na plaży. Spędzanie dużej ilości czasu. Pierwsze poznanie z rodzicami. Pierwsze kroki w poznawaniu,  pierwsze objęcia, pierwsze pocałunki.  Przepiękne zauroczenie, które zazwyczaj się idealizuje. Słychać to w wersie ”Rubik ułożył nas w przepiękny film”. Uważam, że to jeden z tych radiowych kawałków, które słuchasz wieczorem w samochodzie odwożąc dziewczynę po kinie.  Albo jadąc samemu w metrze masz na słuchawkach, tę uroczą balladę i też chcesz przeżyć podobną bajkową opowieść.  Mógłbym wymieniać co się dzieje w instrumentarium natomiast użyje pięciu słów: to skomponowane magiczne love story! Jest w tej balladzie niesamowity nastrój z pewnością!

Nie chcę umniejszać wartości płyty, bo dla Patryka Szczepanika pewnie jest idealna. Sam piszę i nagrywam swoje piosenki i wiem, że to wymaga czasu, kreatywności i wielu godzin w domu grając i śpiewając je sobie samemu. Natomiast utwór „Znaki” nie przypadł mi do gustu. Jest tu oczywiście poruszany ważny temat odmiennych poglądów, czasem kłótni w związku. Obrzucanie się epitetami niczym jedzeniem z teledysku tego utworu pokazuje, jak nie służy relacji udawanie sprzecznych znaków, a wręcz oddala ludzi od siebie.  Dużo  w tym utworze można znaleźć negatywnych emocji: rozważań o bezsilności, bezradności, goryczy czy smutku a ostatecznie słyszymy, że autorowi tekstu te „znaki chyba nie przeszkadzają ”. Oczywiście Warstwa brzmieniowa jest tajemnicza i dynamicznie rozwijająca się. Są zaakcentowane mocne gitarowe momenty, ale i wyciszenie klawiszem w kulminacyjnym momencie, w którym wokalista można powiedzieć przeżywa katharsis i rozumie swoje emocje.  Wszystko to jest spójne, ale ostatnie dwa numery z albumu są moimi ulubionymi J

 

I właśnie w piosence „koszulki i bluzy” drogi słuchaczu możesz wygodnie usiąść w fotelu i pouśmiechać się do sytuacji, w której  Patryk Szczepanik widzi, że jego dziewczyna zabrała mu wszystkie ciuchy. Mimo, że nasze ubrania traktujemy dosyć personalnie i nie dajemy ich tak po prostu komuś, wokalista pełen optymizmu oddaje raz po raz „swoje wdzianka”. Najpierw piżamę potem  koszule, bluzę, t-shirty i czapeczkę. Na początku jest zaskoczony, że szafa pusta a potem stwierdza „bo tak jak Ty nie potrafi tego nosić nikt”, „cieszę się, że lubisz mój styl”. Cały vibe kawałka to miła opowieść z przymrużeniem oka o troskliwym facecie. Ukulele słodko dopełnia chwytliwe refreny. Klaski w dłonie, swawolne skrzypce i okrzyki w tle „zabierz mi kurtkę, zabierz!” i„ oddam  Ci koszule, oddam!” nadaję piosence nieco koncertowego tonu. Patryk w wywiadzie sam powiedział: „to mój ulubiony utwór z płyty a do tego sam mogę go zagrać na ukulele!”. Po tej piosence sam bym oddał bluzę i co zechce piękna dama. A po tym jak te ubrania pachną, to na pewno sama przyjemność je nosić. Dlatego nie dziwię się wokaliście, że najważniejsza jest obecność jego drugiej połówki, a nie te rzeczy, które prują się, niszczą i przemijają.

 

Ostatni na płycie utwór nazywa się „Gubię kredki”. Daje on dużą dawkę spokoju, skłania do przemyśleń nad czasem dorastania. Myślę, że mogę się pokusić o nazwanie go piosenką dla niepoprawnych marzycieli. Jest tu wątek o adolescencji,  o stawaniu się poważnym. O tym, że bycie smutnym i radosnym to ludzka cecha. Jawi się tam motyw szkoły, żartów kolegów i pytanie egzystencjalne „kim chce być bo zaraz się zacznie”. Myślę, że to co się ma zacząć w obserwacji Patryka to samodzielność i odpowiedzialność.  Wers „maluję świat na żółty i niebieski, szkoła skończona a ja ciągle gubię kredki” to uważam symboliczny wydźwięk, że każdy ma coś w sobie z odkrywcy świata jak dziecko w podstawówce. Także może oznaczać to, że marzenia w naszej głowie motywują do zmian a gubienie kredek to opieszałość, w której czasem może jesteśmy niezdarni, czasem wypada coś z głowy, a czasem nie umiemy pojąć złożoności tego świata.  Dźwięki niczym kalimba otulają swoim wdziękiem słuchacza a oszczędne zabiegi produkcyjne nadają utworowi lekkości i prawdziwie miłego odsłuchu.

 

Bonusowy „Sajko girl” to dziesiąty utwór w innej konwencji niż cały album. To zlepek stworzonych nieco kiczowatych dźwięków, ale ujmujących w swojej formie. Tekst mówi o psycho-fance, która narzuca się, a wręcz śledzi youtubera Patryka. To puszczenie oka w stronę jego subskrybentów, ale i historia, która przydarzyła mu się naprawdę. To taki utwór do wyluzowania i pośmiania się,  patrząc na sytuację z dystansem. Jak wspomniałem na początku recenzji, można go posłuchać tylko w limitowanej wersji gold.

Cała omówiona płyta to prawdziwa gratka dla miłośników alternatywnego brzmienia. Porusza, bawi, zastanawia. Nadaje klimat, poprawia nastrój, ale najważniejsze: pokazuje głęboki światopogląd i zwraca uwagę na  najistotniejsze co nadaje życiu sens– prawdziwą miłość.

Recenzja : Piotr Siedlecki

Patryk Szczepanik - PIERWSZA - album CD | Popcorn Records

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *