Relacja z koncertu Happysad w Stodole 14.10.2021

Elektryzujące widowisko na 20- lecie istnienia zespołu. Koncert jubileuszowy zespołu Happysad w Stodole.

14 Października w klubie Stodoła Happysad zagrał koncert promujący nowy album „Odrzutowce I Kowery”. W trwającym blisko 2,5 godzinnym secie zespół zaprezentował nowy materiał jak i ten przekrojowy, wykonywany na przestrzeni wszystkich 9 albumów, które zapisały się w dorobku formacji. Światła, standy ze świecącą grafiką, nowe aranżacje charakterystyczne dla stylu muzyków oraz roztańczona publiczność. Żywo reagująca i wchodząca w interakcje z Kubą Kawalcem, wokalistą zespołu łączącego pokolenia.

Jest kilka minut po 21, z ciemności wyłaniają się światła słupkowe i piosenka Bez Cienia. Ściśnięty tłum na deskach klubu, euforycznie skacze. Drugim utworem tego wieczoru jest „Wpuść mnie” z albumu Ciepło/Zimno. Kawałek energicznie śpiewają nastolatki, studentki oraz mamy z córkami.  Następnie nastrój koncertu tworzy utwór „Cały” z ósmego albumu grupy – Rekordowo letnie Lato.

Kolejne szlagiery grane często na juwenaliach i także dzisiejszego wieczoru to 3 utwory z albumu Mów mi Dobrze. Na scenie pojawia charakterystyczny saksofon znany z sekcji dętej Happysadu. Tak więc mamy 6 osób na scenie i dynamiczny kawałek „Mów mi dobrze”.

Euforia słuchaczy sięga zenitu choć to zaledwie 4 utwór z kolei. Potem robi się nostalgicznie przy „Taką wodą być”. Telefony nagrywają, tłum buja się. Wszyscy stoją refleksyjnie wsłuchując się w tekst, niekiedy ze szklanymi oczami. Następnie dobrze wszystkim znane „Made in china”  skrada serca i porywa do tańca wraz z wersem  „Kochana!” Wokalista opowiada przed piosenką, że powstała ona podczas zauroczenia nad morzem. „I mimo, że szybko się skończyło wspominam z nostalgią to szczenięce zakochanie”

Kuba Kawalec, frontman zespołu odzywa się znowu do mikrofonu. „Teraz chcielibyśmy zagrać cover Pidżamy Porno lecz na własnych zasadach”. Wybrzmiewa „Stąpamy po niepewnym gruncie”. Co chwilę basista  Artur „Artour” Telka oraz gitarzysta solowy Łukasz „Pan Latawiec” Cegliński zmieniają swoje gitary. Quka najczęściej gra na białym stratocasterze lub sunburst black telecasterze tremolo, którego przez wszystkie lata najczęściej używał. Soczyste slide’y Łukasza wybrzmiewają majestatycznie w solówkach.

Gościem wieczoru jest AbradAb. Najpierw wykonuje z Happysad’ em utwór” Nasza jest noc”. Na drugim wspólnym kawałku rapują z Quką piosenkę AbradAba „Rapowe Ziarno”. Zabawa jest przednia.

Przed następnym utworem petardą pojawia się wątek społeczno-polityczny. Publika zaczyna skandować hasło Je**ć PiS. Na to Kuba Kawalec odpowiada „Marzy mi się takie święto kiedy ta partia skończy swoje rządy i będziemy mogli wyjść szczęśliwi na ulicę”. Wszyscy klaszczą.

Na 20-lecie zespołu powstaje także książka Żanety Gotowalskiej pod tytułem „Zanim Pójdę, długa droga zespołu Happysad” Notabene w tę sobotę, 16 października odbędzie się spotkanie autorskie w księgarni Pardon to tu. „Możecie wpadać zapraszamy” – mówi ze sceny Wokalista.

Jest znowu klimatycznie za sprawą piosenki „Na ślinę” oraz „Nadzy na mróz” nie bagatela to 10 milionów odsłuchów na YouTube. Wszyscy się kołyszą. Światła przebijają półcienie Klubu Stodoła. Wybrzmiewa wers „Jacy będziemy, jakie wywiesimy flagi nad każdym z naszych miast, jaki będzie nasz świat. I czy w ogóle będzie nasz i czy w ogóle będzie świat”

 

 

 

Potem robi się nieco klubowo za sprawą numeru „Tańczmy” z płyty Jak by nie było jutra. Drugim kawałkiem z tego albumu są „Smutni ludzie” Wydawałoby się że koncert już się kończy. Jednak za chwilę na Bis chłopaki wracają, aby zagrać w nowej odsłonie: Łydkę oraz Jeśli nie rozjadą nas czołgi czyli numer z pierwszego debiutanckiego albumu – Wszystko jedno.

Sam finał koncertu to utwór na pianinie, stanowczo wyciszający całe show dzisiejszego wieczoru. Gdy powoli cichnie i zostaję jedna pętla dźwięków po wyjściu klawiszowca, przejmująco na Saksofonie wygrywa wysokie dźwięki Michał „Misiek” Bąk.

Cały koncert jubileuszowy uważam był najlepszym z koncertów Happysad na jakim kiedykolwiek byłem. Starannie dopracowane szczegóły, idealne pauzy kompozycyjne, ciekawe grafiki dłoń, zaprojektowane przez Nikodema Szewczyka znanego jako Krabonszcz, wszystko złożyło się na wizualno- słuchową ekstazę dobrych wrażeń. Na pewno ten koncert zapamiętam jako szczególny, wyjątkowy.

Relacja : Piotr Siedlecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *