18 Grudnia w warszawskiej Stodole wystąpił Karaś/Rogucki

Godzina 19:15 płyta klubu Stodoła zapchana krzesełkami i publiką w nieco innej atmosferze niż zawsze. Mimo wszystko, covidowe obostrzenia pozwoliły na odbycie się koncertu.   Zespół Karaś/Rogucki wychodzi na scenę! Wraz z trzonem zespołu znakomita Weronika Jakubowska na perkusji oraz Kamil Kryszak na gitarze elektrycznej. Następuję ożywienie wśród fanów przy pierwszym kawałku.

Po dłuższej koncertowej przerwie spowodowaną pandemią, Piotr Rogucki i Kuba Karaś wracają z materiałem ich pierwszego długogrającego albumu pt. ”Ostatni bastion romantyzmu”. Płyta została wydana nieprzypadkowo 14 lutego 2020 w Walentynki. Jak sam wokalista mówi „to 11 piosenek o miłości a w zasadzie o historiach miłości. Projekt Karaś/Rogucki utworzony został po zakończeniu działalności zespołu Coma oraz The Dumplings. To spotkanie dwóch różnych pokoleń, gdzie wspólnym mianownikiem jest pasja do dobrej muzyki  i nietuzinkowych tekstów piosenek.

Na koncercie nie zabrakło hitów „Kilka westchnień”,”Katrina” czy „Świecę we wszystkich kierunkach”. Jakub Karaś wraz ze swoim basem co chwila wchodzi na podesty perkusistki- Wiki gdzie muzycy grają twarzą do siebie. Druga część sceny czyli Piotr Rogucki  tańczy, robi wymachy rękami i nogami. Zastanawia mnie czy skopiował nieco ruchy od Natalii Przybysz. Każdy z tych  muzyków jest z innej muzycznej planety natomiast nawet nieskoordynowane perfekcyjnie układy sceniczne robią show, które fantastycznie jest odbierane przez fanów.

 

Dużą niespodzianką było zaproszenie na scenę dziewczyny z publiki. Zaśpiewała z Piotrem Roguckim jedną z piosenek z repertuaru Karaś/Rogucki.  Na początku nieśmiało, potem na wyciszeniu piosenki już odważniej. Skakała, przeogromnie ucieszona. Uścisnęła Piotra po piosence a wokalista powiedział ”brawo dla Danki, dała radę prawda”?

Koncert trwał wraz z dosyć krótkim bisem około 1,5-2 godziny. Dużym plusem był ubiór muzyków wzorowany na lata 80’te. Wypadałoby w tym miejscu też podkreślić, że stylistyka warstwy brzmieniowej była czasem, bardziej rockowa, a czasem wpadająca w eksperymenty prostych klawiszowych dźwięków. Nadawały one całości indywidualnego stylu. Można Karasia/Roguckiego porównać w jakimś stopniu do zespołu The Cure. Na pewno to nie jest punk rock, z którym wyrastali chłopaki na Brytyjskiej scenie. Natomiast słychać i widać u muzyków odniesienia do czasów dobrego rocka lat 80tych.

Czy Karaś/Rogucki to zespół typowo synth-popowy? Trudno powiedzieć. Wiem jedno, koncert był ciekawą mieszanką alternatywnych brzmień na polskiej scenie muzycznej. Myślę, że jeżeli ktoś byłem fanem Comy i The Dumplings, to nie jest łatwo określić czy jest jakieś wypośrodkowanie tej muzyki. Wiem na pewno też, że projekt ma duży potencjał i grono swoich słuchaczy. Osobiście czekam na nową płytę i na to co się wydarzy w nowych odsłonach kompozycji muzyków. Sam Koncert oceniam na 6/10.

Relacja: Piotr Siedlecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *