Podsumowanie sezonu Doktora Who z Ncutim Gatwą!

Zakończył się pierwszy sezon Doktora Who w wykonaniu Ncuti Gatwy! Jak wypadają odcinki kultowego serialu z 15. Doktorem oraz Ruby Sunday, granej przez Millie Gibson?

Odcinki są bardzo różnorodne i ciekawe, dzięki czemu w każdym tygodniu czekała na nas inna niespodzianka. Widać, że serial zyskał duży zastrzyk gotówki, ponieważ efekty specjalne są dużo lepsze niż w poprzednich sezonach, ale nie pozbyto się do końca lekkiej sztuczności, która zawsze charakteryzowała bardziej skomplikowane, kosmiczne technologie, co jak najbardziej jest na plus dla produkcji, ponieważ zachowuje to klimat serialu.

Doctor Who Ncuti Gatwa i Bonnie Langford / fot. BBC
Ncuti Gatwa i Bonnie Langford / fot. BBC

Ncuti Gatwa odnajduje się w roli Doktora i nadaje mu swój własny styl, dzięki czemu nie jest taki sam jak poprzednicy, ale wciąż utrzymuje to co w tej postaci jest najważniejsze, czyli widać w nim radość, szaleństwo i mnóstwo zaangażowania. Co może lekko niepokoić to fakt, że w pierwszych odcinkach bardzo często Russell T. Davies pozwalał mu się bać, wręcz za często. Strachliwy Doktor to coś nowego, co wcześniej nie było eksponowane. Można pomyśleć, że ta cecha wzięła się z faktu, że jego narodziny miały miejsce w momencie kiedy Doktor Davida Tennanta był przerażony podczas walki z Zabawkarzem (Neil Patrick Harris). Zabrakło jednak epizodu, gdzie w Doktorze Who pojawi się moment całkowitej złości i ogromnej chęci zemsty tytułowego bohatera. Ncuti Gatwa jest bardzo milutką wersją tej postaci, jest niczym szczeniaczek – słodki i do przytulania.

Jesteśmy świadkami bardzo dobrych występów gościnnych – Bonnie Langford, Jemmy Redgrave czy Jonathana Groffa, a co najbardziej łapie za serce to postać Mel w wykonaniu Langford, która powraca po latach do serialu, co może przypominać zastrzyk nostalgii, otrzymany wraz z powrotem Sarah Jane (Elisabeth Sladen) w drugim sezonie tzw. ery New Who.

Co zawodzi to historia Ruby Sunday… Jako towarzyszka Millie Gibson była poprawna, miała swoje momenty, była lojalna i zaangażowana, widać też było, że jest zachwycona możliwością podróżowania z Doktorem. Jednakże ogromne skupienie na jej biologicznych rodzicach, a zwłaszcza matki, zdominowało pierwszą połowę serialu, co przywodziło na myśl, że za jej pochodzeniem kryje się coś dużego i fascynującego. Wiele teorii mówiło o tym, że jest ona córką Rose, Clary albo River, a inni sugerowali, że kobietą, która ją przyniosła pod kościół na Ruby Road jest ona sama. Był tutaj potencjał na potężny plot twist, który zmarnowano. W otrzymanym zakończeniu nie byłoby nic złego, gdyby nie cała ta podbudowa sugerująca istotność jej pochodzenia.

Doctor Who Jonathan Groff / fot. BBC
Jonathan Groff / fot. BBC

Jednym zdaniem o każdym z odcinków:

  • Kościół na Ruby Rose – klimatyczny i sympatyczny odcinek, z ciekawym wątkiem musicalowym świetnie wpisującym się w historię i znane nam mity o goblinach.
  • Kosmiczne Dzieciaki – odcinek przywracający znanego już Doktora Who, dzieciaki nadały temu epizodowi surrealizm, a konwencja bajki sprawiała, że było to coś innego.
  • Diabelski Akord – świetny zły i podbudówka do finału, z zupełnie niepotrzebnym numerem muzycznym, który zajął miejsce, gdzie mogłoby się znaleźć rozwinięcie wątku Beatlesów.
  • Bum – prawdopodobnie najlepszy odcinek sezonu i dowód na to, że używając słów i stojąc w miejscu można świetnie poprowadzić 45-minutowy odcinek!
  • 73 jardy – Ruby pokazuje swoje możliwości, prowadząc widza przez lekko przerażający i niepokojący odcinek.
  • Kropka i Bańka – futurystyczny świat w wykonaniu twórców Doktora Who zawsze objawia się ciekawymi koncepcjami przyszłości, a dodanie pastelowej kolorystyki sprawia, że ogląda się go z zainteresowaniem.
  • Łotr – Bridgertonowie spotykają kosmitów, a na pierwszym planie cudowny Jonathan Groff – i gdzie jest numer muzyczny jak jest potrzebny?!
  • Legenda Ruby Sunday – odcinek, w którym po raz kolejny wszystko skupia się na Ruby, a w tle próbują przemycić pojawienie się odpowiedzialnego za wszystkie wydarzenia tego sezonu – Sutekha.
  • Imperium Śmierci – Russell T. Davies poświęcił intrygujący wątek Sutekha na rzecz biologicznej matki Ruby, przez co główny zły zniknął, a odcinek nie porwał, ponieważ powróciliśmy do historii, która zbyt często się przewijała przez ten sezon.
Doktor Who Sutekh (Gabriel Woolf) / fot. BBC
Sutekh (Gabriel Woolf) / fot. BBC

Niecierpliwie czekam na kolejny sezon i jestem ciekawa, kto dołączy do Doktora w kolejnym sezonie! Ncuti Gatwa daje radę dźwigać ciężar roli pozostawionej przez tak genialnych aktorów jak: David Tennanta czy Matt Smith. Russell T. Davies przywraca serial na odpowiednie tory, ale momentami źle rozkłada niektóre wątki i zamiast skupiać się na czymś co ma potencjał i ciekawi, on wrzuca wątek bez większej głębi, który nie podbija napięcia, ale mocno je tonuje.

Co będzie dalej? Jeśli nie mamy Tardis musimy poczekać na kolejny sezon, który już wiadomo, że powstanie!

Autor: Joanna Tulo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © 2022 | Strefa Music Art | Realizacja: Studio Graficzne 702

error: Zabezpieczone!!