|
W mrocznych zakątkach wiktoriańskiej Anglii ciemność nie czaiła się tylko w wilgotnych lochach miasta lub ukrytych kanałach. Nawet ciche wioski kryły niewypowiedziane okropności. Jedną z takich ciemności była Amelia Dyer, wyszkolona pielęgniarka, która wypaczyła pokładane w niej zaufanie.
Przez 30 lat Dyer żerowała na najbardziej bezbronnych członkach społeczeństwa — niemowlętach. Płacona za opiekę nad nimi, zamiast tego pozwoliła setkom umrzeć z niedożywienia, zaniedbania i gorszych rzeczy. Kiedy ich życie zostało zgaszone, byli szczelnie owijani, jakby w ponurym rytuale, i wrzucani do rzek jak porzucone paczki. Uduszone białymi sznurami, te „tobołki radości” unosiły się w kanałach i zatokach, ofiary systemu i kobiety, która powinna była je chronić.
To, co czekało te dzieci, to nie tylko apatia ludzkości, ale być może coś mroczniejszego. W wodach czaiły się potworne istoty — postacie, które nie były w pełni ludźmi. Czy były one wypaczonym przejawem zła Dyera, czy czymś innym? Nie wszystkie potwory noszą męskie twarze; niektóre noszą przebranie kobiet.
|