
Drugi tom serii Zombiaczek autorstwa Christophe’a Cazenove’a (scenariusz) i Williama Maury’ego (rysunki) to kolejna porcja nietypowej, acz doskonale wyważonej rozrywki dla młodszych nastolatków. Komiks ten udowadnia, że nawet świat nieumarłych może być przyjaznym, choć niepozbawionym mrocznych i brutalnych akcentów miejscem.

Główny bohater – Zombiaczek – to postać, która od razu zyskuje sympatię czytelnika. Choć wygląda jak klasyczny trup i bez mrugnięcia okiem potrafi rozprawić się z intruzami, ma w sobie wiele uroku i ciepła. Przypomina nieco Jacka Szkieletona z Miasteczka Halloween Tima Burtona – łączy w sobie groteskowość z melancholią, a jego niepokojący wygląd kontrastuje z momentami niemal dziecięcą naiwnością. Wśród swojej zgrai jest zdecydowanie najbardziej „zombie” – klasyczny nieumarły, ale z sercem (choć niekoniecznie bijącym).

Narratorka – Margotka, nastoletnia poetka – to idealny przewodnik po tej dziwacznej rzeczywistości. To właśnie jej spojrzenie pozwala czytelnikowi utożsamić się z bohaterami, zrozumieć ich motywacje i… trochę się pośmiać. Choć grupa zombiaków, do której dołączyła, potrafi pożreć przeciwników przerabiających cmentarz na parking, ich działania mają zaskakująco wiele wspólnego z obroną wartości, przywiązania do tradycji i przyjaźni.
Twórcy umiejętnie balansują na granicy między moralnymi przesłaniami a typową dla gatunku makabrą. Zombie są tu zarówno zabawne, jak i niebezpieczne – ich przyjacielska natura nie wyklucza mrocznych czynów, co czyni komiks doskonałym wprowadzeniem dla młodych czytelników w świat horroru w wersji „light”.
Zaskakująco aktualny i pełen czarnego humoru wątek romantyczny z udziałem tajemniczej dziewczyny o niebieskiej skórze tylko potęguje zamieszanie, z którym bohaterowie będą musieli się uporać, sięgając po dość drastyczne środki.
Zombiaczek. Bez serca to momentami śmieszna, momentami brutalna, ale zawsze angażująca historia, która trafia w gusta nastoletnich czytelników, szukających nie tylko rozrywki, ale i bohaterów, z którymi mogą się utożsamić.