Niech słuchaczy nie zwiedzie powierzchowny tytuł nowego utworu artystki. Utwór łączący pop i elektronikę w nieco mrocznym ujęciu opowiada o złudnej intensywności życia, która w obecnych czasach często zamiast rozwijać i dawać satysfakcję – niszczy.
Tytułowe striptiz cluby są dla mnie metaforą. Miejsc, ludzi, momentów, które wyglądają efektownie, ale w środku nie zostawiają nic. To świat powierzchownych relacji, szybkiego znieczulenia, pustych spojrzeń. W tym numerze próbuję uchwycić ten moment, kiedy orientujesz się, że już nie chcesz tego więcej. Czasem wystarczy poczuć. Jeśli coś w tej piosence Cię poruszy – to znaczy, że znalazła swój adres.
Chciałabym, żeby ludzie wiedzieli, że oprócz napisania tego utworu, to ja go też wyprodukowałam. Dzięki temu ten numer jest dla mnie jeszcze bardziej osobisty. Czuję, że każdy dźwięk jest dokładnie taki, jak miał być – i że przez to ta piosenka naprawdę rezonuje.” – mówi Julia Pośnik