Odpowiedź Agencji Ochrony na przerwany koncert Strachów na Lachy!

W ostatni weekend 8 i 9 czerwca 2019 roku odbyły się Dni Świebodzic. W pierwszym dniu imprezy na scenie pojawił się Grabaż z zespołem. 

Kiedy zespół wykonywał jeden ze swoich hitów “Piłę Tango”, wokalista musiał przerwać koncert ze względu na bezpieczeństwo publiczności. Okazało się, że ochrona nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a surferzy zamiast lądować bezpiecznie po drugiej stronie barierek, spadają z hukiem na ziemię.

Krzysztof Grabowski podjął decyzję o zejściu ze sceny podkreślając, że brak reakcji ze strony ochroniarzy może przecież skończyć się kalectwem, a nawet śmiercią obecnych na Dniach Świebodzic.

Do Grabarza Ostatecznie zadzwonił  Piotr Zygadlewicz, właściciel firmy ochroniarskiej, i wyjaśnił niektóre kwestie. Został również poproszony o wystosowanie oświadczenia, co też zrobił.

Echa Świebodzic. Sprawa ma ciąg dalszy. Zadzwonił do mnie Piotr Zygadlewicz, właściciel Pantery, czyli, firmy ochroniarskiej, która zabezpieczała Dni Świebodzic. Rozmawialiśmy długo. Trochę człowieka rozumiem, każdy ma prawo do błędu. Byleby wyciągnął z nich wnioski na całe życie. Powiedziałem Piotrowi, że to co się stało w S. już się nie odstanie. Musi ponieść konsekwencje w postaci setek zjebek i hejtów. Powiedziałem mu także, żeby napisał do Was i przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. Przeczytajcie…

 

Oświadczenie Agencji Ochrony :

Witam. Na wstępie serdeczne dzięki za rozmowę telefoniczną i ogromnie się cieszę że udało nam się rozmówić tak zwyczajnie – po ludzku.
Najpierw chciałbym przedstawić naszą firmę . Specjalizujemy się głównie w ochronie imprez masowych oraz innych eventów. Zajmujemy się tym fachem od 10 lat i mamy za sobą grubo ponad 1000 naprawdę wzorowo zabezpieczonych imprez w tym koncerty takich zespołów jak KULT , , Perfect , Nocny Kochanek czy BIG CYC , w tym kilka koncertów Strachów .
Powtórzę to , że jest mi ogromnie przykro z powodu sytuacji jaka zaistniała w Świebodzicach . Dokonaliśmy analizy zdarzeń i odnaleźliśmy przyczyny zaistniałej sytuacji.
Nie chcę się tutaj wgłębiać w szczegóły .Więc uogólnię : pozwoliliśmy uśpić swoją czujność i zbagatelizowaliśmy rangę koncertu.
Stało się tak ponieważ po 1. byliśmy na „Dniach Miasta” a nie na rockowym festiwalu więc dobraliśmy skład jak na Dni Miasta , po 2. przez cały koncert publiczność bawiła się nad wyraz spokojnie – że nawet nie było widać pogo .
A tu pech piosenka na bis ostatnia zwrotka i jednak publika zaczęła surfować .
Kolega zabezpieczający scenę próbował reagować, ale zabrakło mu doświadczenia i umiejętności
– przecież nie na każdym koncercie publiczność tak się bawi.
Chciałbym również poinformować wszystkich o tym że na całe szczęście nic nikomu się nie stało .
Mamy informację od służb medycznych zabezpieczających imprezę że nie było żadnych zgłoszeń ani kontuzji . W rozrachunku policji również na imprezie nie odnotowano żadnych poważnych wykroczeń.
Chcę również zaznaczyć, że nie było za mało ochrony na imprezie masowej, a osoba z którą rozmawiał „Grabaż” to był pracownik służb informacyjnych, a nie dowódca.
Ponadto człowiek który „wpadł na dziewczynę na wózku” na całe szczęście wylądował tuż obok niej, a nie na niej.
Sytuacja , która miała miejsce na koncercie „Strachów” nie powinna się wydarzyć i jest dla nas porządną nauczką żeby nie powtarzać błędów, ani żadnej imprezy nie traktować schematowo .
To co się wydarzyło podczas koncertu w Świebodzicach jest przykładem tego że na każdy rockowy koncert trzeba zabierać pracowników z doświadczeniem z rockowych festiwali choćby była to impreza na 400 uczestników.
Jak już ustaliliśmy w prywatnej rozmowie z „Grabażem” ruszamy ze szkoleniami w zakresie zabezpieczenia sceny bo takowych brakuje na rynku. By nie być gołosłownym zaprosiliśmy na nie Krzysztofa Grabowskiego.
Mam nadzieję że ta jednorazowa wpadka która jest dla nas sporą nauczką nie wpłynie na postrzeganie całej firmy bo przecież „nie myli się ten kto nic nie robi…”

Pozdrawiam.
Piotr Zygadlewicz – właściciel PANTERA SECURITY

 

Echa Świebodzic. Sprawa ma ciąg dalszy. Zadzwonił do mnie Piotr Zygadlewicz, właściciel Pantery, czyli, firmy…

Opublikowany przez Krzysztof Grabowski Wtorek, 11 czerwca 2019

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *