Recenzja Płyty Hayley Williams – FLOWERS for VASES

Jak brzmi druga solowa płyta Amerykanki?

Przede wszystkim Hayley ponownie poszła w artystyczną stronę. Materiał zawarty na “FLOWERS for VASES / descansos” nie wpada łatwo w ucho. To piosenki raczej dla uważniejszych słuchaczy.

Jeśli chodzi o instrumenty towarzyszące wokalowi Amerykanki, niemal w stu procentach mamy tu do czynienia z duetem gitara-fortepian. Ta surowa koncepcja kreacji dźwięku powoduje, że raczej nie jesteśmy poddawani zaskakującym rozwiązaniom. Album to w dużej mierze powolne, rozciągnięte do granic możliwości melodie. Trochę brzmi to tak, jakby Hayley celowo starała się odciąć od energetycznej twórczości Paramore. I nie mówimy tu o cięciu nożykiem do obierania ziemniaków, ale o ostrym wymachiwaniu maczetą.

Dynamiczność “FLOWERS for VASES / descansos” należy umieścić na początku skali żywotności dźwięku i nie ukrywam, że mam z tym pewien problem. Oprócz piosenki “My Limb” i końcówki utworu “Just A Lover”, materiał z albumu nie pokazuje przesadnego pazura. Rozumiem założenie tworzenia tego wydawnictwa, ale niekiedy właśnie przez nie ma się wrażenie, że obcujemy z tylko delikatnie obrobionymi wstępnymi pomysłami.

Oczywiście nie można odmówić jakości żadnej z czternastu propozycji zawartych na krążku. Jednak jeśli nie lubicie melancholijnego snucia się pomiędzy dźwiękami możecie być nieco rozczarowani.

Z tego co piszę, może wyłaniać się obraz nudnego, jednostajnego albumu. To nie tak. Choć “FLOWERS for VASES / descansos” to postawienie na minimalizm formy, znajdą się tu interesujące treści. Kilka propozycji jest naprawdę świetnych, a parę wybija się znacznie ponad przeciętność. Słuchania całego albumu na raz to jednak doświadczenie z kategorii “ani ziębi, ani grzeje”.

Wśród wszystkich kompozycji najlepiej wypadają według mnie:

– wspomniane już wcześniej “My Limb” – czuć w tym utworze sporo emocji (przede wszystkim towarzyszy mu atmosfera niepokoju, co jest dość pociągające).

– “Trigger” – słuchając tej propozycji przychodzi mi na myśl melodia klasyku L. Cohena “Halllelujah”; sposób zaśpiewania wersu I got the trigger, but you hold the gun tworzy oryginalną otoczkę dla całości piosenki.

– “KYRH” – czysta forma głos Hayley + pianino akurat w tym wypadku nie nuży. Wręcz przeciwnie, słuchanie tego jak klawisze i wokal tworzą wyjątkową symbiozę to sama przyjemność.

Płyta “FLOWERS for VASES / descansos” nie będzie albumem, do którego będę powracał z wypiekami na twarzy. Wśród 14 utworów nie znajdziemy wielu potencjalnych hitów, choć wiem, że nie to było założeniem artystycznym Hayley. To, czy płyta Wam się spodoba zależy w dużej mierze od tego, czego szukacie w muzyce. Moje preferencje i “założenia programowe” albumu niestety trochę się rozbiegają. Nie zmienia to jednak faktu, że album jest wartościowym dziełem artystycznym. Nie kryję jednak delikatnego rozczarowania. Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że na “Petals For Armor” znalazłem więcej muzycznych łakoci dla siebie. A jak będzie z Wami?

Recenzja : Galaktyka Muzyki – Blog Muzyczny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *