Wywiad z Hey J

Hey J: Mimo, że wokół nas dzieje się wiele negatywnych rzeczy, trzeba dążyć do znalezienia choćby cząstki, która napełni nas pozytywną energią.

Niespełna rok po wybuchu pandemii w Polsce, Hey J zaprezentuje ep-kę „Od nowa” , chcąc przekonać słuchaczy do otwarcia nowego rozdziału w życiu i skupianiu się na pozytywnych myślach. To wszystko w electro-popowym rytmie, w którym wokalistka czuje się najlepiej.

W marcu ukaże się najnowsze wydawnictwo Hey J. Minialbum „Od nowa” radosnym przesłaniem ma uświadomić słuchacza, że tylko pozytywne myślenie i odparcie negatywnej energii pomoże mu przetrwać nawet najtrudniejsze momenty.  Hey J odnajduje azyl w zabawie i tańcu, dzieląc się hasłem, że wszystko będzie dobrze. Artystka nie rzuca słów na wiatr –  do trudnych czasów będzie wracać z sentymentem oraz myślą, że mimo przeciwności losu, nie zamknęła się na swoje marzenia i plany.

 

Między innymi o tym, że nie ma sytuacji bez wyjścia, trudnych chwilach, które inspirują oraz wytrwałym dążeniu do celu – Iwona Smyrak w rozmowie z Hey J.

 

Jesteś ozdrowieńcem. Czy trudne doświadczenia, paradoksalnie, bywają najlepszą inspiracją?

Rok 2020, zarówno dla mnie, jak i dla większości ludzi, był bardzo trudny. Czerwiec wiązał się z ogromnym stresem, bo oprócz mnie, na koronawirusa zachorowała także moja rodzina. Jednak te doświadczenia, które zrodziły jednocześnie pozytywne i negatywne emocje, niewątpliwie przyczyniły się do powstania płyty, a ta jest zwiastunem życia, które zaczynamy od nowa.

 

Czy w związku z doświadczeniami, o których mówisz, na pewne sprawy dziś patrzysz inaczej?

Na pewno zmieniło się moje podejście do kontaktów międzyludzkich. Nie mam problemu ze spotykaniem się ze znajomymi, natomiast po dotknięciu bądź przytuleniu się do kogoś, odruchowo mam ochotę pędzić do łazienki, by umyć ręce lub napływa do mnie tysiąc myśli, czy na pewno jestem zdrowa i czy kogoś nie zarażę. (śmiech)

 

Czy samo zachorowanie na koronawirusa wpłynęło na zmianę planów wobec  płyty?

Prawdę mówiąc, jeszcze przed nadejściem pandemii chciałam stworzyć płytę, ale nie miałam  na nią konkretnego pomysłu. W przypadku mojego debiutanckiego albumu „Puzzle”, wiedziałam, że będzie to historia mojego życia, które wówczas było już zamkniętym rozdziałem. Utwory, które pisałam na kolejną płytę, nie były spójne. Dopiero po przejściu koronawirusa dotarło do mnie, jak je połączyć i co tak naprawdę chcę zawrzeć na ep-ce „Od nowa”.

 

„Puzzle” (2019), o których wspomniałaś, tłumaczyłaś jako poskładanie się w całość. Czy po dwóch latach, powracając z ep-ką „Na nowo”, układanka wciąż jest kompletna czy szukasz brakujących elementów?

Myślę, że już się poukładałam. (śmiech) Słuchając pierwszej płyty, można było wychwycić różne elementy muzyczne – nie tylko electropop, ale również pop czy rock. Ostatni czas jednak uświadomił mi, że najbardziej po drodze mi z electropopem. Pomogły mi w tym koncerty, na których zaobserwowałam zupełnie inną energię publiczności, gdy dzieliłam się z nimi tym, w czym czuję się dobrze. Przede wszystkim, płyta miała być wesoła i w całej okazałości pozytywna, tak samo zresztą jak „Piosenka pozytywna” z poprzedniego albumu, która spotkała się ze sporym uznaniem wśród słuchaczy.

 

Jednak kiedyś klimaty rockowe były Ci zdecydowanie bliższe.

Wraz z porzuceniem rocka, który równolegle z metalem kojarzy mi się z okresem buntu u nastolatków, zdecydowałam się wejść w nurt wesoły. Dziś jestem kobietą, którą charakteryzuje spokój.

 

Nie da się ukryć że „Na nowo” pozbawione jest treści podyktowanej smutkowi. Jednocześnie nie mam wątpliwości, że w trudnych momentach, towarzyszyły Ci rozmaite przemyślenia, dla których na próżno szukać miejsca wśród pozytywów. Schowałaś je do szuflady czy bezpowrotnie porzuciłaś?

Lubię pchać siebie i innych do przodu. Myślę, że otaczając się negatywnymi emocjami i próbując je komuś „sprzedać”, w końcu się w tym zatracamy. Skupiam się na pozytywach, dzieląc się nimi z rodziną i słuchaczami. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie osiągnąć sukces.

 

Twoja muzyka bardzo dobrze odzwierciedla Twoją osobowość i pozytywnie nastawienie do świata. Czy proponowanie ludziom takiego spojrzenia na świat jest dla Ciebie misją?

Tak, uważam to za misję, zwłaszcza, że my, Polacy, mamy tendencję do narzekania, negatywnych myśli i wmawiania sobie, że nic nam się nie udaje. Jest to strasznie destrukcyjne. Ja zawsze uważałam, że uda mi się osiągnąć to, o czym marzę. Brałam udziały we wszelkiego rodzaju aktywnościach, które pomogły mi zbliżyć się do zaistnienia w świecie muzycznym. Wzięłam sobie do serca słowa pewnej aktorki, która twierdzi, że nie ma możliwości, aby człowiek nie mógł osiągnąć tego, czego pragnie z całych sił. Z myślą, że skoro mi się udało, to innym też się uda, staram się dotrzeć do jak największej liczby osób.

 

Producentem muzycznym poprzedniej płyty był Michał Wrzosiński. Czy współpraca zaistniała również przy okazji powstawania nowego wydawnictwa?

Tak, jak najbardziej. Michał jest odpowiedzialny za trzy utwory, czyli „Na nowo”, „Zaplątani”,  oraz „Bollywood”. Z kolei piosenka „Oddychaj” została stworzona przez Daniela Fiedorowa, z którym niedawno nawiązałam współpracę. Bardzo cenię jego twórczość, a wyprodukowany przez niego utwór bardzo pasuje do albumu.

 

Czy bollywoodzki akcent wypłynął z Twoich osobistych fascynacji indyjskim kinem?

Na pewno chciałabym kiedyś wybrać się do Indii. Filmy bollywoodzkie kojarzą się z kiczem, a moim zamysłem było stworzenie utworu traktującego o zabawie, tańcu i pozytywnym nastawieniu do życia. Tym samym, na chwilę odeszłam od przemyśleń.

 

W utworze stworzonym przez Daniela Fiedorowa, prosisz o słowa otuchy i napełnienie Cię przekonaniem, że wkrótce nadejdzie lepszy czas. Czy wraz z nadejściem pandemii czułaś osamotnienie i zagubienie w nowej sytuacji? Jak udało Ci się z niej wydostać?

Nie znoszę siedzieć w domu. Z racji tego, że byliśmy chorzy, musieliśmy być w totalnym zamknięciu przez sześć tygodni. Mimo, że spędzaliśmy czas razem, to oddalaliśmy się od siebie przez kłótnie o błahostki, co z kolei, myślę, jest zwyczajnym zjawiskiem w czasach przymusowej izolacji. (śmiech) Sięgam pamięcią do pierwszego spaceru po trudnym, dla mnie i mojej drugiej połówki, czasie – poczułam wtedy ogromną ulgę, że od teraz będzie dobrze i damy radę. Również wtedy nieocenioną pomocą były portale społecznościowe i komunikatory, dzięki którym mogłam porozmawiać ze znajomymi.

 

W„Oddychaj” namawiasz także innych do spojrzenia z nieco innej perspektywy na dziejące się obecnie wydarzenia. Na ten moment wielu z nas żyje niepewnością, strachem, ale i  urastającą do niebotycznych rozmiarów niecierpliwością. Słowa, że wszystko będzie dobrze, z każdym kolejnym razem mogą stawać się naiwne i niepełniące swojej roli jako nośnika nadziei. Jak szerzyć pozytywne myślenie w dokuczliwych czasach, które zdają się nie kończyć?

Jakiś czas temu przeczytałam skierowane do Qczaja pytanie o to, skąd bierze tak dużo energii w trudnym czasie, z którym mierzymy się wszyscy. Jego odpowiedź była podobna do mojej – on również żyje w przekonaniu, że zarażanie ludzi pozytywną energią jest misją. Mimo, że wokół nas dzieje się wiele negatywnych rzeczy, trzeba dążyć do znalezienia choćby cząstki, która napełni nas pozytywną energią. Słowa zawarte w moich tekstach może i są naiwne, ale na dobrą sprawę, na ten moment nic innego nie możemy dać ludziom niż nadzieję na to, że w końcu z tego wyjdziemy. Kiedy zachorowałam, dostawałam mnóstwo wiadomości o dokładnie takiej treści, że wszystko będzie dobrze – dziś tak jest! (śmiech)

 

Skoro muzyka może mieć kojące właściwości, to do czyich utworów przytuliłaś się w czasie pandemii?

Przytuliłam się do utworów Sanah, zwłaszcza do „Idź” oraz „Ile udźwignie niebo” zespołu MOA, który pomógł mi podczas pobytu w szpitalu z moim dwuletnim maluszkiem. Słuchałam smutnej muzyki –  takiej, która zapewniała mi wewnętrzny spokój, a tego wówczas potrzebowałam.

 

Mam wrażenie, że każdy z utworów to inna bajka, a samą ep-kę pozbawiłaś spójności, skupiając się na zwrotach akcji i chęci zaskoczenia słuchacza.

Taki był zamysł! Przytoczę słowa mojej mamy o pewnym artyście: „fajnie śpiewa, ale wszystko na jedno kopyto” – strasznie się bałam, że w przyszłości skieruje te słowa w moją stronę. (śmiech) Będę trzymać się tego, aby utwory były mocno zróżnicowane, a słuchacz nie mógł się nudzić.

 

Zatem słowa mamy z wielką siłą weszły w głęboką świadomość. (śmiech)

Zdecydowanie tak. Moja mama nie jest muzykiem, dlatego opinii takich osób najbardziej potrzebuję.

 

Czy jako jedyna reprezentujesz swoją rodzinę, będąc posiadaczką duszy artystycznej?

Jeśli wziąć pod uwagę moich rodziców, wujków, i tak dalej, to faktycznie na próżno szukać osoby związanej z muzyką, natomiast jeśli chodzi o moje pokolenie, to ja, wraz z moim kuzynostwem, poszliśmy do orkiestry. Ja, jako jedyna ostałam się z zacięciem, że będę śpiewać i tworzyć muzykę. Nie wyklucza to jednak wspólnego śpiewania podczas spotkań rodzinnych.

„Od nowa” jest niejako zapisem refleksji i myśli z czasu pandemii. Jakie będą powroty do tego wydawnictwa?

Będę wracać do niego z ogromnym sentymentem oraz myślą, że był to trudny czas, ale mimo to nie zamknęłam się na swoje marzenia i plany.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *