Kiss na jedynym koncercie w Polsce!

“You want the best, you’ve got the best” powiedział rozpoczynając koncert, w krakowskiej Tauron Arenie, Paul Stanley. Muzycy przyjechali do Polski w ramach pożegnalnej światowej trasy End Of The Road. Jak dla mnie był to najlepszy koncert na jakim do tej pory byłem. Dosłownie poczułem się tak jakbym cofnął do lat 80-tych, kiedy takie koncerty mogliśmy oglądać na satelicie u kolegów.

KISS od samego początku pokazali, że nie biorą jeńców. Kiedy kotara oddzielająca scenę opadła z głośników popłynęły dźwięki piosenki Detroit City, do której zespół zjechał spod samego sufitu. Dalej można było usłyszeć Shout It Out Loud przez nowsze Say Yeah z plyty Sonic Boom, po klasyki Lick It Up, God of Thunder, Psycho Circus , Love Gun czy I Was Made for Lovin’ You.

Grupa podczas koncertu dała z siebie dosłownie wszystko i pokazała jak powinien wyglądać najlepszy koncert. Każdy z muzyków miał dla siebie pięć minut, podczas których mogli oni zaprezentować się solowo. Od gitarowych zabaw Stanley’a i Tommy’iego Thayera, czy solówki Gene Simmonsa. Muzycznie najefektowniejsza moim zdaniem była perkusyjna kanonada Singera.

Kiss | fot. Paweł Rychter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *