Recenzja Płyty Kruk – Be There

Kruk to bez wątpienia bardzo znaczący zespół współczesnej polskiej sceny hardrockowej. Pod wodzą gitarzysty Piotra Brzychcego już od 20 lat, natchnieni przez światowych klasyków gatunku od Deep Purple po Uriah Heep, tworzą swój muzyczny świat mocnych brzmień. I ciągle udowadniają, że hard rock może mieć wiele twarzy. Nie inaczej jest na najnowszej płycie Kruka – „Be There”, na której to zespół powraca po kilku latach z nowym studyjnym wcieleniem. Tym razem Piotr Brzychcy zaprosił do współpracy wokalistę Wojciecha Cugowskiego, który nie tylko zaśpiewał we wszystkich ośmiu kompozycjach na płycie, ale napisał też do nich teksty. Co wynikło z tego wyjątkowego spotkania silnych muzycznych osobistości i rockowych dusz?

Album rozpędza się już od pierwszych dźwięków, bo singlowy „Rat Race”, który otwiera płytę to prawdziwy hardrockowy czad w najlepszym stylu, pełen gitarowych zagrywek i muzycznej mocy. Dobry strzał na sam początek i porządny kawałek melodyjnego, hardrockowego uderzenia, w którym muzycy Kruka udowadniają, że czują się w tych klimatach jak ryba w wodzie. Mocniejsze uderzenie kontynuuje drugi na płycie, powoli wyłaniający się z oparów delikatnych dźwięków „Hungry For Revenge”, napędzany świetną partią basu, nad którym unosi się dostojny duch klasyków hardrockowych brzmień i który przywołuje brzmienie późniejszych dokonań Deep Purple. Ten klimat utrzymuje się już do końca albumu, bo muzycy wyraźnie zapatrzeni w swoich mistrzów, sami próbują rzeźbić swój autorski rockowy monolit. I trzeba przyznać, że ta próba się udaje, bo świadome i potężne brzmienie jakie tworzy Kruk przypomina klimat podobnych dzieł z lat 70., kiedy ta muzyka królowała na świecie, a triumfy święciły kultowe hardrockowe zespoły. Na „Be There” mamy jeszcze świeżą, nowoczesną produkcję, które daje tym dźwiękom zupełnie nowy wymiar.

Kolejny utwór to najdłuższy na płycie, blisko 11-minutowy „Prayer of the Unbeliever (Mother Mary)”. To rozpoczynająca się delikatnie, natchniona kompozycja w duchu poruszających dzieł King Crimson, która narasta powoli wraz z pojawiającymi się nieśmiało dźwiękami gitary, podczas gdy Wojciech Cugowski daje prawdziwy popis swoich możliwości wokalnych. Utwór nabiera w końcu pełnego kolorytu, by wybuchnąć w podniosłej kanonadzie hardrockowej mocy, uszlachetnionej wyrazistymi smyczkami oraz zaskakuje w ponownie wyciszonej części środkowej, gdzie Piotr Brzychcy, przy akompaniamencie subtelnych klawiszy daje chyba najlepszy gitarowy popis na całej płycie. Wielka kompozycja, godna talentu i mocy największych mistrzów ciężkiego, progresywnego grania.

Ponad 9-minutowy, rozbudowany „The Invisible Enemy” kontynuuje maraton długich, potężnych kompozycji, w których muzycy mają pole do popisu, niczym na rasowym hardrockowym koncercie. Piotr Brzychcy hipnotyzuje dźwiękami swej gitary, jawiąc się jako jeden z najzdolniejszych gitarzystów swojego pokolenia, czarując rozmaitymi stylami. W „Made of Stone” dominują zadziorne, rwane gitary i chórki w stylu dokonań Dio. Z kolei „Dark Broken Souls” wprowadza posępny klimat i  jest prawdziwym hardrockowym hymnem w stylu Deep Purple czy Rainbow. Na pewno na pierwszy plan, poza mocnym głosem Wojciecha Cugowskiego i kolejnym gitarowym popisem gitarzysty Kruka, wybijają się nastrojowe klawisze, które nadają kompozycji progresywny sznyt i przywołują klimat najlepszych dokonań największych idoli muzyków. Kruk dosięga w tych kompozycjach prawdzie światowej półki mocniejszych rockowych brzmień.

Nim album „Be There” wybrzmi do końca, mamy jeszcze smakowity powrót do monumentalnych i ciężkich brzmień. Jednak mimo tego, że „To Those In Power” jest drugim co do długości utworem na płycie, jawi się jako rozpędzony rocker, z wieloma zaskakującymi instrumentalnymi wstawkami, które uwydatniają muzyczną fantazję Kruka. Każdy z muzyków ma tu pole do popisu. Sekcja rytmiczna nadaje kompozycji niosący ją niesamowity groove i melodyjność. Wojciech Cugowski wyśpiewuje aktualny tekst z werwą, a Piotr Brzychcy wycina jeszcze jeden mistrzowski popis.

Wyciszenie przychodzi wraz z zamykającym album utworem tytułowym, który urzeka i czaruje już od pierwszych dźwięków. „Be There (If You Want To)” to poruszająca ballada, która skłania do refleksji i podkreśla klimat i czas, w jakim ukazuje się płyta. Krążek powstawał przez ostatnie dwa lata, naznaczone przez trudny czas pandemicznej izolacji. Utwór, podobnie jak pozostałe kompozycje. skupia się na tematyce przemijania, miejsca człowieka i jego kondycji w ciągle zmieniającym się świecie. Tytułowa ballada okraszona jest subtelną solówką lidera zespołu, który gitarą „dośpiewuje” wszystkie niedopowiedzenia i emocje, idealnie korespondujące z nastrojową warstwą liryczną płyty. Piękna i ujmująca muzyczna klamra, która nawiązuje również do innych dokonań Kruka z ostatnich lat. Całości dzieła dopełnia bajeczna okładka płyty, która najlepiej oddaje klimat kończącego ją utworu.

Album „Be There” legendy polskiego hard rocka Kruka, nagrany wraz z wokalistą Wojciechem Cugowskim jest dowodem, że siła tej muzyki nie słabnie i wiele zakamarków jej przepastnego muzycznego świata pozostaje ciągle nieodkryta. Muzycy, choć ciągle zapatrzeni w rockowych idoli sprzed lat, tworzą swój własny obraz malowany mocnymi dźwiękami gitar i poruszających tekstów, wyśpiewywanych z prawdziwą mocą. Z pewnością nie jest to płyta nagrana po to by podbić listy przebojów. Kompozycje są długie i wymagają skupienia, bo zgrany zespół zawsze pozwala im wybrzmieć do końca, nie zostawiając złudzeń, że mamy do czynienia ze zgranym, dojrzałym i pewnym siebie zespołem, który nie boi się stawiać sobie wyzwań. Muzycy ciągle poszukują  i zanurzając się w progresywny świat improwizacji, starają się odkurzyć klasyczne brzmienia i nadać im autorski sznyt.  Na pewno nie ma drugiej takiej formacji na polskiej scenie, która z taką pasją, pietyzmem i oddaniem służyłaby nieśmiertelnej sile hardrockowej muzyki. Za to należy się muzykom największy szacunek, bo czerpiąc z korzeni mocnego grania, kontynuują autorską ścieżkę, tworząc swój świat gitarowych brzmień, zgodnie ze złożonymi przed laty muzycznymi obietnicami.

Recenzja : Kuba Banaszkiewicz

Płyta Pod Patronatem: Strefy Music Art.

Be There (limitowana edycja z autografami) - Kruk | Muzyka Sklep EMPIK.COM

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *