Podzieliłam się swoim światem, który do tej pory był niedostępny – wywiad z Zagi

Wraz z nadejściem wiosny miała udać się w trasę i robić mnóstwo fantastycznych rzeczy. Kiedy pandemia zawładnęła światem, ona zorganizowała #podomutour. Zaprosiła słuchaczy do swojego mieszkania, chcąc oderwać ich od niepewnej, budzącej strach sytuacji. W końcu pojawiła się płyta – 31 sierpnia w serwisach streamingowych, a następnie, wraz z nadejściem jesieni, 26 września w wersji fizycznej.

Zagi to artystka niezwykle barwna i potrzebna. Twierdzi, że każdy album jest zamknięciem pewnego etapu jej życia. „Prześwit” – album ekspresowy i spontaniczny, zrodził się w czasie silnej potrzeby wspólnoty, dlatego nie mógł powstać bez współpracy ze słuchaczami. Między innymi
o szaleńczym planie i jego zawiłej realizacji, o tym, jak ważny jest kontakt
z innymi i wreszcie, dlaczego życie bez internetu byłoby trudne, porozmawiała z artystką Iwona Smyrak.

 

Za tobą bardzo interesujący czas, a jego zwieńczeniem jest wydanie  nowej płyty. „Prześwit” to album niezwykły, bo stworzony we współpracy z fanami. Jak zrodził się pomysł na płytę?

Pomysł na płytę podsunęła mi kwarantanna. Wraz z nadejściem wiosny miały dziać się fantastyczne rzeczy, a tymczasem odwołano nam wszystkie koncerty. Nie mogliśmy również wystąpić przed świetnymi artystami. Postanowiłam wówczas, że zorganizuję trasę po moim domu #podomutour.

Opowiedz o specyfice tej nietypowej trasy.

Wszystkich uczestników kilkunastu transmisji na żywo zaprosiłam do pomieszczeń mojego mieszkania, gdzie odbyły się przeróżne muzyczne wydarzenia. W kuchni spotkaliśmy się na meet&greet, natomiast w sypialni, miejscu, gdzie powstają moje piosenki, zorganizowałam songwriting camp. Nie chciałam zamykać się wyłącznie na koncerty, których zagrałam wcześniej całkiem sporo, ale ostatecznie trasę musiał sfinalizować wyjątkowy występ w salonie. Jako pierwszy powstał utwór „Niepokoje”. Nasz wspólny debiut doczekał się teledysku, na który składają się zmontowane przeze mnie filmy nadesłane przez uczestników transmisji, przedstawiające ich własną wizję utworu.

W „Niepokojach” śpiewasz, że po przetartych szlakach nie chodzisz. Czy te słowa pasują do ciebie jako artystki? Czy uważasz siebie za indywidualistkę?

Mam wrażenie, że moja osobowość sprawia, że nie mam innego wyjścia. Jestem szalenie niecierpliwa, a swoje pomysły pragnę natychmiast realizować. „Prześwit” został wydany przez założoną przeze mnie i mój zespół wytwórnię Popcorn Records, możemy więc cieszyć się swobodą w robieniu tego, na co mamy ochotę, co więcej – nie ogranicza nas czas.

Czy założenie własnej wytwórni wiąże się także z nieprzyjemnymi doświadczeniami
z przeszłości?

Do założenia własnej wytwórni zmotywował nas czas oczekiwania na wydanie płyty przez duże wytwórnie. Współpraca z nimi wiąże się z kolejkami, a ja, pomimo faktu, że na rynku muzycznym istnieję już od prawie dziesięciu lat, muszę nieustannie dostosowywać się do innych artystów.  Cenię sobie bycie niezależnym w twórczości, a Popcorn Records mi to umożliwia.

Jak zrodził się tytuł albumu?

Tytuł wymyśliła Ola – autorka wszystkich zdjęć i całej oprawy graficznej albumu. „Prześwit” mogę wyjaśnić na dwa sposoby. Po pierwsze, cały proces powstawania płyty sprawił, że podzieliłam się swoim światem, który do tej pory był niedostępny. Drugą kwestią jest to, że dzięki temu, że mogliśmy porwać się wenie, oderwaliśmy się od dziwnej i niepewnej sytuacji, by przenieść się
w zupełnie inne miejsca.

Czy w tym momencie masz poczucie całkowitego spełnienia w tym, co robisz?

Myślę, że moment, w którym poczuję się całkowicie spełniona, będzie równoznaczny z tym, że mój czas się skończył. (śmiech) Tworząc muzykę nieustannie towarzyszy mi niedosyt, ciągle szukam inspiracji, ale sama też się zmieniam, co można dostrzec na okładkach moich płyt. Każdym albumem zamykam pewien etap mojego życia.

Dla kogo jest „Prześwit”?

„Prześwit” jest przede wszystkim dla osób, które szukają ukojenia, potrzebują poczucia wspólnoty tudzież mają specyficzne przemyślenia. Myślę, że można było zaobserwować na transmisjach na żywo, że podczas pisania piosenek wspieraliśmy się wzajemnie. Pomimo faktu, że byliśmy od siebie odseparowani, ta płyta jest dowodem na to, że potrafimy być razem. Cytat z okładki doskonale to podsumowuje.

Myślę, że płyta, o której rozmawiamy, śmiało można uznać za promyk nadziei w niesłychanie trudnej sytuacji, w której wszyscy się znaleźliśmy. Czy potrafisz wskazać swój ulubiony utwór?

Na ten moment moim faworytem jest „Zew” z ogromnymi pokładami energii, ale wielką miłością darzę także „Meander”. Jestem bardzo zadowolona z wokaliz, które udało mi się wymyślić,
a następnie nagrać. We wspomnianych przeze mnie utworach można usłyszeć także chórki zaśpiewane przez Michała Wrzosińskiego. Wszystko to wspaniale się dopełnia.

Czy towarzyszyły ci chwile zwątpienia podczas powstawania płyty?

Kilkukrotnie zadawałam sobie pytanie, czy zdążymy ją nagrać i wydać. Prace nad albumem rozpoczęliśmy ponad pół roku temu, pierwszy utwór „Niepokoje” powstał na przełomie marca
i kwietnia, więc jest to płyta ekspresowa. Równocześnie z pisaniem tekstów tworzyliśmy aranżacje, Tomasz Morzydusza miksował i masterował utwory. W międzyczasie zdałam sobie sprawę, że nasz czas się kurczy, a trzeba jeszcze zrobić okładkę, sesję zdjęciową i wypuścić teledysk do pierwszego singla!

Jaka była pierwsza reakcja fanów na pomysł, by stworzyć ją w takiej formie?

O moim pomyśle poinformowałam widzów dopiero po trzecim lub czwartym utworze, które napisaliśmy. Na początku zaobserwowałam zdziwienie i zaciekawienie wynikające z tego, że można uczestniczyć w procesie twórczym artysty, którego się słucha. Cieszę się, że mogłam podzielić się światem, do którego słuchacze zazwyczaj nie mają dostępu. Równocześnie uświadomiłam sobie, że byłabym szczęśliwa, gdybym miała możliwość zobaczenia czy usłyszenia, w jaki sposób powstają piosenki Eddiego Veddera lub Alexz Johnson, więc tym bardziej byłam ciekawa, czy moi słuchacze mają podobne podejście do mojego. Bardzo cieszę się, że mój pomysł cieszył się zainteresowaniem, choć muszę przyznać, że przed uruchomieniem pierwszej transmisji miałam obawy, czy to się uda.

Czy grono zainteresowanych poszerzało się?

Tak, w każdej kolejnej transmisji uczestniczyło coraz więcej osób. Nie była to powalająca liczba, bo w całym procesie brało udział blisko sto osób. Sporo z nich pojawiało się cyklicznie, co było bardzo budujące. Razem wybieraliśmy także tytuły piosenek. Pojawiały się propozycje, z których wybierałam trzy najlepsze, a następnie odbywało się głosowanie. Kandydat z największą liczbą głosów zostawał tytułem piosenki.

Czy powtórzyłabyś tę współpracę?

Nie mówię nie, możliwe, że co jakiś czas będę organizować songwriting campy. Póki co, uważam, że powinniśmy dać sobie na wstrzymanie. (śmiech)

…i delektować się „Prześwitem”. 

Dokładnie tak. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, bo mam naprawdę sporo pomysłów do zrealizowania, a na wydanie czeka kolejna płyta!

Znamy już reakcję fanów. A co z zespołem?

Myślę, że chłopaki są przyzwyczajeni do tego, że wymyślam dziwne rzeczy. (śmiech) Dzięki temu, że jesteśmy różni, możemy stanowić bardzo zgrany zespół, a tym samym realizować nasze pomysły.

Czy możesz zdradzić, które utwory doczekają się teledysków?

Muszę się zastanowić… (śmiech) Mogę natomiast powiedzieć, że ukażą się jeszcze minimum dwa teledyski. Jeden z nich jest już w zasadzie gotowy, a kolejny będziemy nagrywać pod koniec tego miesiąca.

W ramach zbiórki na wydanie płyty przygotowałaś niezwykłe nagrody.

Zgadza się. Postanowiliśmy utworzyć zbiórkę crowdfundingową, bo nie mieliśmy jeszcze zarejestrowanej wytwórni. Szukałam wówczas sposobu, by móc ruszyć z wydaniem preorderu. Chciałam, aby każdy zainteresowany miał możliwość zagłębienia się w temat, dlatego stwierdziłam, że Odpal Projekt będzie odpowiednim portalem, na którym możemy otworzyć zbiórkę. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, bo serwis umożliwia dodawanie przeróżnych nagród. Podeszliśmy do zbiórki nadzwyczaj kreatywnie. Można było między innymi sprawić sobie mój solowy koncert – w domu, mieszkaniu czy ogrodzie. Grałam mnóstwo takich koncertów i jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Osoba wspierająca nasz projekt mogła zdobyć także ukulele!
Z okazji zbiórki wydaliśmy także limitowaną edycję bardzo wyjątkowych, winylowych singli
w kształcie kwadratu z wygrawerowanym motylem, czyli okładką singla „Hologram”. Ponadto, można było zgarnąć zaginione utwory, które nie ukazały się na poprzedniej płycie „Kilka lat, parę miesięcy i 24 dni”!

Co w takim razie z płytą, która miała ukazać się jesienią?

W lutym, razem z moim zespołem zamknęliśmy się w studio. Nagrywaliśmy piosenki na zupełnie inny album, który planowaliśmy wydać jesienią. W marcu natomiast miał ukazać się teledysk, który do tej pory czeka na swoją premierę. Okropnie nie mogę się doczekać, kiedy będziemy mogli się nim podzielić! Nie mogliśmy sobie pozwolić na to, żeby po tak długim czasie, bez trasy, wydać album, w który zainwestowaliśmy mnóstwo czasu, pracy i pieniędzy. Postanowiliśmy się nie spieszyć. Nie jest to płyta, którą musimy wydać natychmiast, bo później będzie nieaktualna. Na szczęście pojawił się „Prześwit” i tym samym dotrzymałam obietnicy, że nowy album ukaże się jesienią!

Czyli jesteś artystką, która swoich fanów stawia na pierwszym miejscu.

Wiadomo, że trzeba w tym zachować zdrowy rozsądek, ale moich słuchaczy „zebrałam” przez te wszystkie lata na koncertach w klubokawiarniach. Traktuję ich jak znajomych, a bliska relacja
z nimi jest dla mnie czymś naturalnym.

Czy któryś z utworów okazał się trudny do zrealizowania?

Są trzy piosenki, które powstawały w ciągu kilku transmisji. Jednym z nich jest „Lazur”. Po pierwszej transmisji zastanawiałam się, czy jest sens nadal go tworzyć, ale za wszelką cenę chciałam go dokończyć, co udało się już po drugiej transmisji. Powstało do niego chyba pięć różnych aranżacji! Jest to jednocześnie najbardziej elektroniczny utwór na całej płycie.

Który utwór z „Prześwitu” idealnie odnalazłby się na płycie, która miała się ukazać? A może odwrotnie – który utwór z jeszcze niewydanej płyty wpasowałby się w klimat „Prześwitu”?

„Prześwit” wydaje mi się bardziej folkowym albumem. Jest uboższy jeśli chodzi o aranżacje, za to bogatszy pod względem elektroniki. Każdy album posiada teksty o zbliżonej tematyce i melodie
o podobnym brzmieniu, ale myślę, że dałoby się to ugryźć. (śmiech)

Czy kiedykolwiek rozważałaś udział w talent show?

Dostałam kilka zaproszeń z różnych programów, ale wydaje mi się, że to nie był mój czas. Dziś nie mówię nie, zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Póki co, skupiam się na „Prześwicie”
i dążę do tego, aby móc ogłosić trasę koncertową.

Gdzie chciałabyś zagrać koncert?

Zabukowałam już kilka koncertów, na pewno odwiedzę moje rodzinne miasto – Włodawę, zagramy też w Warszawie. Z paroma organizatorami jeszcze rozmawiam, dlatego mam nadzieję, że niebawem będę mogła ogłosić, gdzie zagramy.

Zaczęłaś grać na mandolinie. Czy oznacza to, że w przyszłości będzie stałym towarzyszem przy okazji tworzenia utworów?

Co jakiś czas mam potrzebę zmiany instrumentu, nawet jeśli chodzi o zakup nowej gitary. Podczas kwarantanny bardzo zafascynowało mnie brzmienie mandoliny. Było kilka utworów, które bardzo chciałam na niej zagrać. Nauka grania na tym instrumencie jest trudnym zadaniem, a w jej trakcie po raz pierwszy poczułam, czym jest ból opuszek palców. (śmiech) Póki co, na mandolinie powstał jeden utwór – „Zew”.

Mówisz, że pisanie pomaga ci w zmaganiu się z problemami i ma na ciebie kojące działanie. Czy polecasz to zajęcie innym?

Niektórym wystarcza rozmowa, ale ja w najcięższych momentach nie miałam osoby, której mogłabym się wygadać. Pisanie piosenek sprawiało, że układałam sobie pewne sprawy w głowie,
z kolei podczas śpiewania na okrągło napisanych przeze mnie słów, okazało się, że coraz lepiej radzę sobie z moimi problemami. Była to moja autoterapia. Negatywne rzeczy zazwyczaj są największą inspiracją, ale myślę, że melodie są na tyle kontrastowe, że można tego nie wyczuć. Istotne jest dla mnie to, aby historia zawarta w tekstach była prawdziwa, dlatego jeśli nie mam
o czym pisać, po prostu tego nie robię. Nie inaczej jest w przypadku pisania tekstów dla innych artystów.

Pierwszy tekst, który napisałaś – pamiętasz go?

Tak, to była strasznie głupia piosenka. (śmiech) Pomagała mi ją pisać mama – wymieniałyśmy się wersami i tak powstał tekst. Jeśli dobrze pamiętam, byłam wtedy w drugiej klasie podstawówki i od tamtej pory piszę cały czas.

Łatwiej ci pisać dla siebie czy innych?

Pisanie dla innych jest wcielaniem się w role. Nie jestem przyzwyczajona do pisania tekstów, które są wymyśloną historią. Od zawsze piszę o tym, co mi się przytrafiło lub o emocjach, które we mnie siedzą. Mam w sobie bardzo dużo empatii, dlatego jestem w stanie wyczuć drugą osobę na tyle dobrze, że mogę napisać dla niej tekst. Jest to wyzwanie, ale chętnie je podejmuję. Pisanie dla siebie uważam za łatwiejsze, bo wylewam z siebie emocje.

Czy musiałaś toczyć walkę o to, co chcesz robić w życiu przez mnogość zainteresowań?

Bardzo wcześnie zdecydowałam, co chcę robić w życiu. W gimnazjum miałam swój pierwszy zespół muzyczny i już wtedy planowałam przyszłość pod kątem muzyki i grania koncertów. Jednocześnie pasję muzyczną łączę z kwestiami filmowymi, bo reżyseruję teledyski – swoje
i innych. Jestem również grafikiem – projektuję własne plakaty i okładki płyt. Zajmuję się bukowaniem koncertów, stąd pomysł na stworzenie własnej wytwórni.  Wszystkie moje zainteresowania fantastycznie łączą się z muzyką.

Czy chciałabyś nawiązać współpracę z innym artystą?

Jak najbardziej! Jest kilka artystów, z którymi chciałabym  współpracować, ale nie lubię słyszeć odmowy – to mnie gasi. (śmiech) Mam nadzieję, że w przyszłości owi artyści odezwą się do mnie. Wolę poczekać na ten moment.

Czy lockdown pozwolił ci na jakąś refleksję? A może cię inspirował?

Zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele znaczy kontakt ze słuchaczami oraz jak wielką moc mają media społecznościowe. Uwielbiam kontaktować się z przyjaciółmi i spędzać z nimi czas, dlatego w tym momencie nie potrafię wyobrazić sobie życia bez internetu!

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Iwona Smyrak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *