Staszek Karpiel-Bułecka: Góral XXI wieku

Dotychczas kojarzony głównie z zespołem Future Folk, Staszek Karpiel-Bułecka rozpoczyna karierę solową! Pierwszy singiel Nie potrzeba nam miał premierę 26 sierpnia, ale artysta już zapowiada rychłe pojawienie się kolejnych. Tym samym poznajemy definicję górala XXI, który chętnie inspiruje się światem muzyki i nie rezygnuje z kompromisów.

 

Staszek Karpiel-Bułecka swoim nowym utworem pragnie podzielić się ze słuchaczami pozytywnym nastawieniem do świata. Jak mu się to udało? Posłuchajcie Nie potrzeba nam i przeczytajcie, jak odpowiedział na pytania Iwony Smyrak o plany artystyczne na najbliższe miesiące, nowy rozdział w życiu i marzenia do spełnienia.

 

IS: Rozmawiamy z okazji wydania przez Pana pierwszego solowego singla Nie potrzeba nam. Po przesłuchaniu go, pozostaje mi zadać pytanie o to, jaką funkcję może pełnić w obecnych czasach. Czy chciał Pan w ten sposób ulżyć słuchaczom?

 

SKB: Tak. Jest teraz mnóstwo hejtu i różnych podziałów. Ta piosenka ma sprawić, by ludzie się kochali i szanowali, bo to jest ważne, zwłaszcza teraz. Miejmy nadzieję, że pandemia i wszystko, co z nią związane, dobiega końca. Mocno w to wierzę. Jak wiemy, przez ostatnie półtora roku było różnie, ale wszystko idzie ku lepszemu. Muzyka ma w tym pomóc i mam nadzieję, że każdy kto słucha tej piosenki, ma uśmiech na twarzy.

 

Czy Nie potrzeba nam jest przedsmakiem materiału osadzonego w podobnym klimacie?

 

Na pewno będzie pozytywny, bo ja, jako osoba, do świata tak też jestem nastawiony…

 

Nie da się ukryć. (śmiech)

 

Na pewno zaskoczę! Będzie energetycznie, bo taki jestem. Nie chcę zdradzać już teraz, ale lubię też iść pod włos. Kawałek, o którym mówimy zresztą też taki jest, bo nie ma co się oszukiwać –  muzyka nie jest już typowo z Podhala. Moje fascynacje muzyczne sięgają dalej, inspiruję się tym, co dzieje się w muzycznym świecie. W tym utworze są brzmienia, które już były. Ludziom mogą się kojarzyć z Kayah & Bregoviciem, ale pojawia się też dancehall. Myślę, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

 

Czym jest eurofolk?

 

Inspiruję się muzyką świata, ale z domieszką folkloru. W tym przypadku jest to bardziej bałkańskie brzmienie, ale jak ktoś się dobrze wsłucha, to oprócz skrzypiec klasycznych usłyszy także góralskie. Stąd też opinie, że ten kawałek ma charakter i do mnie pasuje, z czego się ogromnie cieszę.

 

Czy opinie, które dotychczas spłynęły do Pana były przewidywalne czy któreś z nich okazały się zaskoczeniem?

 

Przede wszystkim ważne jest to, aby utwór podobał się artyście. Mi się podobał bardzo i wiedziałem, co chcę robić. Możemy jasno powiedzieć, że jest on bardzo radiowy. Ludzie powiedzą też, że jest popowy, ale taki był zamysł, by poszedł szerszym torem. Wierzę, że to się uda, bo ma potencjał, by dotrzeć do rozgłośni mainstreamowych. Ludzie są spragnieni muzyki, więc jest to najlepszy czas, by ją tworzyć. Pewnie trudno będzie się przebić, ale myślę, że Nie potrzeba nam jest na tyle charakternym i charakterystycznym utworem, że uda mu się to.

 

Czytając komentarze, natknęłam się na głosy niezadowolonych faktem, że radio nie gra takich utworów jak ten.

 

Mówiąc szczerze, marzę o tym, aby moja muzyka docierała do wielu ludzi. Mam nadzieję, że rozgłośnie będą ją prezentować, bo to mnie ogromnie cieszy i dodaje mi skrzydeł do dalszej pracy, dowodząc temu, że to, co robię, ma sens.

 

Jaki jest góral XXI wieku?

 

Góral XXI wieku czerpie inspiracje ze świata, szerzej otwiera umysł na niektóre rzeczy, nie trzyma się kurczowo tego, skąd pochodzi, ale jednocześnie kocha to i szanuje – wie, że jest dzięki temu tu, gdzie jest. Cieszę się ogromnie, że stąd pochodzę, bo to miejsce jest wyjątkowe.

 

Dotychczas był Pan kojarzony głównie z zespołem Future Folk. Czy doświadczenie z nim związane okazało się niezbędne do rozpoczęcia solowej kariery?

 

Future Folk nadal istnieje i ciągle się rozwija. Na horyzoncie jest nowa płyta zespołu i dziesięciolecie istnienia. Przeleciało to tak szybko, że aż nie chce się w to wierzyć. Kariera solowa wynika z tego, że chcę doświadczyć czegoś nowego i rozwijać się w nieco inną stronę. Chcę też mieć większy wpływ na muzykę, którą robię. Na razie jest Nie potrzeba nam, ale na pewno nie skończy się na jednym singlu. Będzie jeden, drugi, trzeci, a potem powstanie z tego płyta. Nawet jeśli nie pójdzie ona szerzej i nie zdobędzie większego rozgłosu, to będzie moją wizytówką, pamiątką, którą będę zawsze miał na półce. Będę miał o czym opowiadać dziecku – to jest piękne!

 

 

Kiedy możemy spodziewać się kolejnego singla?

 

Myślę, że do dwóch miesięcy się pojawi. Ja już do niego siadam i nad nim pracuję. Jak dobrze pójdzie, to będą też niespodzianki… Będą też połączenia różnych artystów, a jakich, nie będę jeszcze zdradzać. (śmiech) Ale będzie to mieszanka wybuchowa.

 

Czyli jest na co czekać…

 

Jest! Myślę, że jeszcze nie raz zaskoczę ludzi.

 

Kiedy pojawiła się pierwsza myśl, by zacząć tworzyć muzykę na własny rachunek?

 

Zawsze z tyłu głowy była taka myśl. Są ludzie, którzy mają swoje znane zespoły, a mimo to szli gdzieś bokiem i robili solowe kariery. Trzeba jasno powiedzieć, że jednym się to udawało, innym nie. Jednocześnie nie robili tego z myślą, by skończyć z zespołem – z tak zwanym dzieckiem, jak w moim przypadku Future Folk, ale w poszukiwaniu czegoś innego. Być może po to, by dowiedzieć się o sobie więcej i o własnych możliwościach. Życie jest krótkie i człowiek chce czerpać niego jak najwięcej. Ja też taki jestem.

 

W takim razie nie mam wątpliwości, że spełnia Pan właśnie swoje marzenie. Czy są jeszcze inne?

 

Dobrze powiedziane. Marzeń jest jeszcze bardzo dużo i będę dążyć do tego, by je zrealizować.

 

Czy podczas rozpoczynania nowego rozdziału, jakim jest solowa kariera, pojawiają się wątpliwości i niepewność? Co wtedy napędza artystę?

 

Komentarze i opinie pod nowym singlem, o których pani powiedziała. Odbiór przez ludzi rzeczy, które robimy – to dodaje skrzydeł. Wiadomo, że łatwiej jest tworzyć, kiedy opinia jest przychylna, ale sztuką jest też to robić, gdy nie wszystko idzie tak jak powinno. Ważne, by się nie zniechęcać i próbować do skutku. Jeśli wiemy, co chcemy robić i jesteśmy tego pewni, w końcu się to ziści. Taka jest prawda i myślę, że wielu ludzi zgodzi się ze mną.

 

Czy w planach są koncerty, gdy zostanie zaprezentowana większa ilość materiału?

 

Oczywiście, jak tylko będzie więcej materiału, od razu będą też koncerty. Tak naprawdę to one weryfikują twórcę. Ludzie czekają, by zobaczyć artystę na żywo. Jeśli energia od publiczności jest dobra, to on stara się oddać ją dwa razy więcej. Jest to najlepsze, co może być. Gdy po pandemii wróciliśmy z zespołem Future Folk na scenę i zobaczyliśmy pod sceną ludzi, to tak jakbyśmy złapali Pana Boga za nogi. Ludzie inaczej reagują. Widać, że byli głodni tych wrażeń.

 

Rozmawiała Iwona Smyrak

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *