LOU OTTENS IN MEMORIAM

W marcu 2021 środowiska muzyczne obiegło czarno-białe zdjęcie pewnego holenderskiego staruszka, a informacja do niego dołączona wydusiła westchnienie żalu.
Zmarł Lou Ottens, inżynier w zakładach Philipsa. Jeden z najważniejszych inżynierów w kulturze. Lou Ottens wynalazł kasetę magnetofonową.

Lou Ottens zrewolucjonizował fonografię.
Jego dzieło wstrzyknęło nową krew w przemysł muzyczny, był pierwszym krokiem na drodze kompresji nośnika muzyki, którego dzisiejszym efektem są odtwarzacze mp3 i granie plików wav ze smartfona.
Kaseta była konkurencyjna cenowo wobec płyt winylowych oraz praktyczniejsza w obsłudze od taśm szpulowych, więc stawała się pierwszym krokiem w magiczny świat muzyki dla kolejnych adeptów.
Bez kasety magnetofonowej niemalże niemożliwa byłaby idea nagrań demo rejestrowanych w myśl “do it yourself”, a przez kilka dekad to właśnie była podstawa karier muzycznych, właściwie we wszystkich gatunkach muzycznych – od punk rocka, po techno.
A kiedy pojawił się walkman, to już w ogóle nastało szaleństwo, bo już można było zawsze i wszędzie słuchać ulubionej muzyki – niżej podpisany zarywał zajęcia z WF-u, siedząc na ławce rezerwowych i zasłuchując się w ścieżce dźwiękowej do filmu “Spawn” czy nagraniach Kalibra 44, właśnie na kasecie 😉

Czysta kaseta magnetofonowa zmieniła świadomość odbiorcy muzyki. Dotychczas był biernym konsumentem, polegającym na kolejności utworów na longplayu abo pojedynczych utworach na singlu. Kaseta coś zmieniła – teraz, wybierając utwory i ich kolejność, słuchacz stawał się czynnym producentem. Jeśli chciał posłuchać po kolej Teda Nugenta i Stephane Grapellego, to nikt nie mógł mu zabronić, a kaseta wręcz pozwalała. Stawała się płótnem dla artystów kompilowania składanek.

Oprócz odbiorcy indywidualnego, kaseta urozmaiciła także nadawcę globalnego – magazyny muzyczne mogły dodawać kasetowe składanki artystów omawianych w danym numerze, co wcześniej wydawało się raczej trudne w przypadku winylowych singli albo taśm na odtwarzacz szpulowy.
Lou Ottens był więc także patronem stylu życia – jego dzieło usprawniło rozwój subkultur muzycznych.

Wiadomo, że był to mało praktyczny nośnik, co po latach zauważał sam Ottens. Kaseta była podatna na kontuzje, bo taśma mogła się wywinąć i zaplątać w tryby sprzętu odtwarzającego. Jakość nagranych dźwięków też nie jest wieczna i tych najbardziej “zmęczonych” taśm czasami nie da się już słuchać. Wymuszała także cierpliwość, bo przewijanie odtwarzania do ulubionego utworu, który akurat był numerem 7 było na tyle frapującym celowaniem, że w końcu łatwiej było przeczekać poprzednie sześć ścieżek – za to nagrodą mogły być nowe odkrycia muzyczne! No i słynne przewijanie – spytajcie kolekcjonera kaset o ołówek, to natychmiast oczy zajdą mu mgłą wspomnień – jednocześnie radości i frustracji, ale przewijanie odsłuchanej kasety dostarczało dodatkowych przeżyć, przez samo trzymanie tego urządzenia.
Kaseta sprawiała problemy, ale ceną ich pokonania była radość obcowania z muzyką – aspekt romantyczny zdecydowanie góruje nad aspektem praktycznym 😉

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

Lou Ottens był bardzo ważną postacią kultury i technologii, a jednocześnie był niezwykle skromny – twierdził, że jego wynalazek “to nic wielkiego”…
…tylko, że na świecie sprzedano około 100 miliardów kaset magnetofonowych, w różnych miejscach świata dalej działają manufaktury produkujące te urządzenia i wytwórnie muzyczne wydające nagrania tylko na tym nośniku.
Obecnie trwa renesans popularności tego nośnika, trochę na fali resentymentu albo mody na vintage, trochę na skutek przypomnienia sobie o płytach winylowych.

Pierwsza kaseta została zaprezentowana światu w 1963,a do dzisiaj pobudza wyobraźnię i sentyment. Dziękujemy za nią Lou Ottensowi.
Oddajmy należyty hołd osiągnięciu tego człowieka, przypomnijmy sobie swoją pierwszą kasetę, swoją ulubioną składankę… i słuchajmy taśm!

Qstosz Dawid Odija

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *